~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1067. „Ten podły czas, pora burz”...

  

Od kilku już miesięcy narastająca chęć wybrania się do kina. Czasem nawet proponowanie tego innym. Kolejne tytuły, co ciekawiły, które by się chciało: „Szpieg” (Wielka Brytania / Francja / Niemcy’2011; reż. Tomas Alfredson), „80 milionów” (Polska’2011; reż. Waldemar Krzystek), „Wymyk” (Polska’2011; reż. Greg Zglinski), „Daas” (Polska’2011; reż. Adrian Panek), „Mission: Impossible – Ghost Protocol” (USA’2011; reż. Brad Bird), „Code Blue” (Dania / Holandia’2011; reż. Urszula Antoniak), „Musimy porozmawiać o Kevinie” (Wielka Brytania / USA’2011; reż. Lynne Ramsay)… Wciąż jednak coś przeszkadza (zimno, ktoś nie chce, nie może, źle się czuję), godziny w najtańszych kinach nie pasują. Dopiero dziś, sam, wreszcie…

Na „Różę” (Polska’2011; reż. Wojciech Smarzowski) czekałem długo, jak tylko dowiedziałem się, że kręcą. A nowych filmów tego wadzącego się z polskością jak Wajda reżysera wypatruje się z niecierpliwością (por. 184, 709)… Tym razem spokojniej, przeźroczyściej, ciszej – bo też dopiero tak brutalniej, mocniej, głośniej. Może i nie do tego stopnia, nie tak płynnie i emocjonalnie, jak liczyłem (zobojętniałem? odczuwając historię jako sumę milionów tragedii pojedynczych jednostek nie jestem już w stanie zobaczyć niczego nowego, składającego się na jej obraz, czego bym nie znał, nie widział?) – a przecież pięknie. Brakowało w polskim kinie takiego realistycznego dopełnienia do westernowego „Prawa i pięści” (Polska’1964; reż. Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski), zilustrowania zagospodarowywania Ziem Odzyskanych (Gdzie las spalony, wiatr zmęczony, noc i front. / Gdzie niezebrany plon, / Gdzie poczerniały głóg) poprzez gwałt, mord, przemoc, szaber, wypędzenia, poniżenie, zniszczenie. Całą tę wykarmioną na wojnie i rozrosłą się tuż po niej ohydę, na której wszystko zbudowano (I spójrz – ziemia ciężka od krwi, / Znowu urodzi nam zboża łan, złoty kurz)… A pośród tego ludzie, okaleczeni, odrzuceni, ciągnący na polski Dziki Zachód (Ze świata czterech stron, / Z jarzębinowych dróg) i miejscowi, usiłujący żyć dalej, żyć na nowo (Przyjmą kobiety nas pod swój dach / I spójrz – będą śmiać się przez łzy), niemający do stracenia już nic poza okruchami, tracący całość ich świata. Chwile wytchnienia od koszmaru, przerywane wybuchami zwierzęcego bestialstwa („wojna jako niekończąca się walka o kobiece ciało, wojna szukających zaspokojenia samców”, pisze Paweł T. Felis). Nadzieje i brak wszelkich złudzeń (Za dzień, za dwa, / Za noc, za trzy, / Choć nie dziś)…

  

czwartek, 09 lutego 2012, alexanderson
Osiecka_Agnieszka,filmy