~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1069. ...„et lux in tenebris lucet”...

  

Na „Różę” w ubiegłym tygodniu (por. 1067) szedłem z wielkimi oczekiwaniami, dziś z góry nastawiłem się nieco, powiedzmy, sceptycznie. Tymczasem „W ciemności” (Polska / Niemcy / Francja / Kanada’2011; reż. Agnieszka Holland) w mroku sali kinowej jaśniało czymś rzadko na ekranie spotykanym. Te latarenki w ciemnych kanałach (soczystość tej czerni), na zbliżeniach rzutujące światło w kierunku widowni – niezwykły efekt, jakby zatarcia granic, odwrócenia perspektywy. A w tym prawdziwi ludzie, ich emocje, słabości, realizm szczegółów świata wokół (może tylko zbyt łatwo rozpoznać w filmowym Lwowie warszawską ulicę Mostową), mieszające się języki (polski, ukraiński, jidisz, niemiecki, bałak), chciwość, brud, seks, nadzieja, rozpacz. Życie samo. I była miłość w getcie – nie przypadkiem obraz dedykowano Markowi Edelmanowi

Pokazać to wszystko, bez hołdów, laurek, uproszczeń, z dwuznacznościami moralnymi. Odkryć instynktowność w dojrzewaniu do bohaterstwa. Siłę przetrwania i pokłady dobra w piekle, które niektórzy chcieli widzieć jako karę boską. Jakbyśmy potrzebowali Boga, by karać się nawzajem…

  

wtorek, 14 lutego 2012, alexanderson
Tagi: filmy
filmy
Komentarze
Gość: , *.play-internet.pl
2013/07/20 12:24:02
et lux in tenebris lucet co to oznacza?
-
2013/07/20 19:57:57
"A światło w ciemności świeci"...