~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1096. Człowiek, który był Czwartkiem...

  

Chłopiec, co siedział naprzeciw mnie w pociągu. Niezwykła, bardzo specyficzna uroda – ukryta, przysłonięta, niepozorna, samej siebie zupełnie (?) nieświadoma. Z trudem – onieśmielony, jak zwykle nie potrafiąc podjąć tej odwiecznej i powszechnej gry – odwracałem spojrzenie. A jednak nie sposób było nie patrzeć w tamtą stronę. Ujmujące połączenie surowości, ostrości rysów i delikatności; miał w sobie coś z romantycznych poetów – mógłby być Shelley’em, mógłby nihilistą z rosyjskich powieści. I bratem-bliźniakiem Kasi z czasów mojego doktoratu (por. 30, 31, 42)… Podobało mi się to falowanie jasnobrązowych, przechodzących w rudy włosów, zaczesanych za uszy i tworzących niezgrabny lok ponad czołem; grube oprawki okularów, niebieskie oczy, dwie pionowe zmarszczki między brwiami i inne grymasy, nos, układ palców, gdy sprawdzał coś długo w swoim telefonie z ekranem dotykowym. Gdyby tylko zgolić mu ten ryży zarost, zmienić każdy element garderoby, nauczyć wykorzystywać i podkreślać swoje atuty – mało kto mógłby się z nim porównywać…

Z rozmowy towarzyszących nam w przedziale pary tancerzy wynikało, że ich podróż kończy się w Opolu. Drżałem podskórnie na myśl, że zostaniemy sami. Niestety, wysiadł tam, gdzie oni – powtórzyła się historia z pociągu do Lubeki (por. 823). Mam wrażenie, że rzucając w drzwiach „Do widzenia”, patrzył specjalnie na mnie…

Od dawna nie zdarzyło mi się takie jednodniowe zauroczenie (por. 114). W piątek nie pomyślałem już o nim ani razu…

   

sobota, 07 kwietnia 2012, alexanderson
Tagi: kobiety homo
kobiety,homo
Komentarze
2012/04/07 22:23:12
"Mógłby być Shelleyem", cudowne. :)
-
2012/05/13 13:14:27
wierzysz w przeznaczenie?
-
2012/05/13 13:26:57
Wierzę w decydującą moc przypadku...