~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1100. L’Effort des Hommes...

  

Pierwszego dnia, od razu, zacząłem mieć problemy z oddychaniem, pojawił się obfity krwawy katar i założone gardło – reakcja alergiczna na suche powietrze i bakterie. Klimatyzowana, wielka hala z metalowymi regałami, wznoszącymi się na wysokość czterech kondygnacji – między nimi dziesiątki wąskich uliczek, na półkach i podłodze tysiące, ułożonych w stosy, częściowo nierozpakowanych z pudeł książek. Wszystko potwornie zakurzone, brudne; wokół kawałki papieru pakowego i foliowe worki. Pracujesz ze skanerem – odczytaj wielkość zamówienia, dobierz pojemnik, zeskanuj jego kod, udaj się do 3-B27-04-11, odczytaj numer półki, weź to i to, odczytaj kod kreskowy, pobierz tyle a tyle egzemplarzy, zeskanuj numer pojemnika, idź do 2-D40-05-21, odczytaj…, włóż…, zeskanuj numer pojemnika…, odnieś do strefy pakowania, odczytaj nowe zamówienie, pojemnik weź, na górę idź, zeskanuj… Od regału do regału, z piętra na piętro po schodach, po kilka, kilkadziesiąt sztuk do pudła, jedną kolorowankę, piętnaście albumów, mechanicznie – i w tempie, szybciej, dalej, wyrabiasz ledwie jedną trzecią normy, co daje siedem złotych brutto za godzinę. Do upadłego, wyplucia płuc, złamania kręgosłupa. Zachęcam do nadgodzin – przyszliście tu zarobić, więc się nie bójcie pracy…

Poddałem się – nie miałem większych złudzeń, byłem gotowy, chętny, jednak nie dałem rady. Chwała i cześć wszystkim pomocnym chłopcom, co zostali…

  

piątek, 13 kwietnia 2012, alexanderson
Tagi: praca
praca