~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1132. Man in Society...

  

WTOREK.

List od ukochanej Anuleczki. Szkoda, że już nie taki, jak te kiedyś, ale cieszy…

ŚRODA.

Wygrywam na Innejstronie książkę „Queer a islam”. Trzy lata temu udało się z „Radością seksu gejowskiego” na Homikach. Tamta pozycja źle skończyła (por. 666), tej wróżę żywot równie utajony, ale dłuższy…

CZWARTEK.

M. wpada do mnie na herbatę. Już drugi gość w tym miesiącu / roku w moim domu. Mam pomysł, żeby się powierzyć w jego ręce w celach fotosesji…

PIĄTEK.

Na dwóch randkowych portalach natrafiam na swego sąsiada. Przeczucie (a jestem na te sprawy całkiem ślepy) co do niego mnie więc nie myliło (por. 1033). I co z podobnym odkryciem ktoś taki jak ja może zrobić?...

SOBOTA.

W wigilię nocy świętojańskiej Biblioteka Narodowa urządza imieniny Jana Kochanowskiego w Ogrodzie Krasińskich. Długo fotografuję przepiękne, a na ogół niedostępne wnętrza Pałacu Rzeczypospolitej; wśród książkowych kiermaszy (mnóstwo atrakcyjnych promocji, ale ja już na etapie oszczędzania na jedzenie) wpadam na J. Z poczucia wstydu za siebie zaniedbałem ów kontakt przez ostatni rok – a przecież kawał blogowego życia to epopeja związana z tą literką. Rozmawiamy na ławeczce i obiecujemy sobie się-odzywać; znów jestem do nich zaproszony (zły los uniemożliwił to styczniową porą)…

Jeśli uwzględnić jeszcze dwa dni z T. przed tygodniem (por. 1129), można by pomyśleć, że prowadzę życie towarzyskie. I chyba nawet by mi pasowało...  

 

                 „Nade wszystko kochał przyjaciół i zupełnie ich nie miał”

                     [Pascal Quignard, Albucjusz. Przeł. T. Komendant].

  

niedziela, 24 czerwca 2012, alexanderson
homo,Warszawa,samotność,kobiety,książki,Quignard_Pascal
Komentarze
Gość: zarogiemjutro, *.dynamic.chello.pl
2012/06/25 01:19:13
postaci, którą malujesz ślę pozdrowienia,
lubię, gdy się uśmiecha.
do zobaczenia gdzieś, kiedyś...
-
2012/06/25 09:16:13
Trzeba pożyczyć cukier, gdy już staniesz w jego drzwiach musisz uskutecznić scenę rodem z amerykańskiej komedii (choćby rozlanie kawy na jego nieskazitelnie białej koszuli). Zaczynasz się kajać, próbujesz niezdarnie wycierać, potem już pójdzie :D
-
2012/06/25 10:14:32
Ale ja się nie zastanawiam nad "podrywem", bo i wprawy u mnie brak, i nie podoba mi się on w tym stopniu (ma zresztą 10 lat mniej i mieszka z rodzicami). Myślę, czy chcę go tak ogólnie poznać - a nie mogę się przełamać, by powiedzieć "cześć"...
-
2012/06/25 11:19:30
Ja aspołeczny trochę jestem, więc nie będę robić za 1001 sposobów na zapoznanie się :) Ale "cześć" to tylko pięć liter, ewentualnie sylaba, pierwszy krok. Przełam się, oceń czy warto to rozwinąć (choć takie oceny mylące mogą być), zwykle to właśnie małymi kroczkami idzie wszystko naprzód, uodparnianie się, nabieranie prędkości. Tak myślę.
-
2012/06/26 12:53:58
to w ilości gości w tym roku wyprzedziłeś mnie, bo u mnie tylko raz gość był :P
-
2012/06/26 13:21:13
Za to ilości spotkań w innych miejscach można Ci tylko pozazdrościć... ;-)
-
2012/06/26 18:40:17
to może walcz do końca o tą Warszawę