~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1136. Tender is the Night...

  

Wracając o godzinie zero z kolacji u chłopców (por. 1134) – a był to pierwszy od ponad roku przejazd metrem – postanowiłem wykorzystać okazję i wreszcie zobaczyć centrum Warszawy o tak późnej porze. Wyobrażałem sobie ciszę i zdjęcia na bezludnych traktach – bo niby skąd miało przyjść do głowy, że w piątkowy wieczór wylegają tłumy, oblegają kawiarniane stoliki, szturmują monopolowe, że muzyka, lansowanie się, podrywy… Ciekawie tak przemykać pośród – jak przybysz z innego planetarium… I dopiero na Starówce już spokojniej – pajęczyna cieni na bruku rzutowana przez latarnie Barbakanu, bielejący wśród ciemności kościół św. Kazimierza, z rzadka przemykająca jakaś para, grupka studentów, zataczające się stateczne panie. I jeszcze powrót nieprzetartymi dotąd szlakami poprzez Mirów, na zachód, aż zmęczenie wsadzi na Towarowej do tramwaju (przy okazji odkrywam, że trzeba uważać i się-nie-zasiedzieć, bo nie wszystko nocą jeździ i można nie wrócić do domu)…

Przygody, eksploracje, eskapady – samotne, fascynujące pierwsze razy

  

„A więc jest i taka rozkosz – iść pustymi ulicami na chybił trafił, nie znając drogi. Obce, niepojęte miasto. Obce, niepojęte życie.

Ale za to prawdziwe. Najprawdziwsze”

          [Boris Akunin, Kochanka śmierci. Przeł. E. Rojewska-Olejarczuk].

  

niedziela, 01 lipca 2012, alexanderson
Warszawa,Akunin_Boris,samotność
Komentarze
Gość: guardiandevil, *.threembb.ie
2012/07/02 16:13:37
Pamiętam jeden ze swoich ataków na stolicę, kiedy samotny - nie ukrywam - próbowałem znaleźc pedalski gay club w podziemiach wieżowca na Brackiej. Dobrze się stało, że nie znalazłem. Wyruszyłem właśnie w Stare Miasto nocą. Pięknie, niby mroczno, a pełno ludzi. Niczym chwila karnawału w środku postu.

Nie jestem już tak poetycki. Mało czytam nie-publicystyki. Echm. Cóż się ze mną stało?
Brakuje mi hałaśliwych ulic Gdańska i Warszawy, odrobiny zabawy w polskim stylu. Wizyty w przybytkach irlandzkiej rozrywki "fajowe" - więcej się rozmawia przy alkoholu, aniżeli tańczy bez niego. Trochę szkoda. Nie dziwię się, że przy okazji Euro odkryli Polskę i teraz wszyscy najchętniej by tam zamieszkali. Celtycka energia po pewnym czasie nudzi, a mnie czekają tutaj jeszcze 54 dni. Uciekająca miłosc, zasilające konto pieniądze, które nie zrekompensują utraty.
Pozdrawiam, K.