~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1151. Permanent Vacation...

  

Jutro dzień pierwszy, rano do Ministerstwa i umowa. Skończyły się całodniowe spacery, tysiące zdjęć, opalanie – i nawet krótkie spodenki. A przecież jeszcze nie byłem tam i tu, nie sfotografowałem tego, nie widziałem. Roku było za mało, by wybrać się na chociaż jedną trasę z którymś ze Spacerowników – można odkrywać kolejne atrakcje w tej Warszawie jeszcze lata (będą mi one dane? – wszystkie pragnienia sprowadzają się do pozostania w Mieście). A przygotowanie kolejnych galerii z już gotowego materiału zajmie miesiące – zwłaszcza ta z Wilanowa powinna się podobać…

Tyle nieróbstwa przez tak długi czas, można powiedzieć. Tyle smakowanego po raz pierwszy życia…

  

               „Ja nie wiem co się działo przez całe tamto lato.

               Byłem ugotowany, psychicznie. Nic nie pisałem, nic nie czytałem.

               Do forsy nie nawykły, wydałem kupę forsy

               nie pamiętam już na co. Byłem ogłupiały”

                                   [John Berryman. Przeł. P. Sommer].

  

poniedziałek, 06 sierpnia 2012, alexanderson
Berryman_John,praca,Warszawa