~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1155. Zły dotyk...

  

Po kilkunastu miesiącach wciąż mam Cię w nocy pod palcami (por. 1068). A przecież każdy dotyk był tym pierwszym – jak dziecko dziwiłem się, że oto drugi człowiek, że takie namacalne jego ciało. Wszystkie Twoje krągłości, zakamarki – ich miękkość, gładkość i ciepło Twojej skóry. Nie mogłem wprost uwierzyć, że da się z drugą osobą aż tak blisko…

 

„Dla mnie był to stan szczęśliwości, melanż macierzyńskiej słodyczy i miłosnego rozczulenia”

             [Andreï Makine, Między ziemią i niebem. Przeł. M. Hołyńska].

  

Za każdym razem jednak musiałem się oswajać z tym od nowa – uczyć wszystkiego od początku, mierzyć z nieznaną sobie dotąd przyjemnością; była w tym błogość przeogromna, nie było tylko żądzy, podniecenia. Wystarczało mi jedynie być, przytulać – nie wiem, w jaki sposób się sięga po coś więcej. No co ty... każdy to umie, to jest w genach – ktoś pisze na Kumpello. Ja ich, widocznie, nie posiadam, a chęci i myśli to za mało. Każdy gest niczym upokarzający debiut, kolejny raz tak samo pełen niezręczności jak ten pierwszy (por. 1082). W końcu nie robisz nic – prędzej niż później i tak dadzą sobie przecież z tobą spokój. Trudno pozbyć się myśli, że właśnie przez to (choć nieprawda) Cię straciłem…

  

„To wahanie na temat własnych praw seksualnych, na temat tego, co w ich związku należy uważać za naturalne i normalne, też budziło niepokój i zapewne stanowiło zapowiedź rychłego końca. Seksualność to delikatna sprawa, trudno w nią wkroczyć, ale jakże łatwo z niej wyjść”

               [Michel Houellebecq, Mapa i terytorium. Przeł. B. Geppert].

 

czwartek, 16 sierpnia 2012, alexanderson
homo,Houellebecq_Michel,kobiety,Makine_Andrei