~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1164. Don’t. Doesn’t. No…

  

Niebo błękitne nakrapiane setkami białych chmurek – prosi się o taką scenerię zdjęciową miesiącami, czeka na nią z balonem widokowym. Ale nie poleciałem dziś; i panny w ślubnej sukni, pozującej uroczo przy Baszcie Prochowej, też nie sfotografowałem; ani parkourowców, wysoko włażących na mury (przy Barbakanie także Dariusz Jabłoński na rowerze, a Janusz Michałowski przemykał Rynku Stroną Barssa) – zdarza mi się jeszcze wstydzić wyciągać przy ludziach aparat. Łachy piaszczyste na wysychającej Wiśle, przypadkowo zwiedzony dziś Pałac Prezydencki. Ulubioną lodziarnię z powodu kolejki ominąłem, zadowalając się Zieloną Budką – i żałując. Do Rosjanki, która poprosiła o fotkę pod Zamkiem Królewskim, wyświadczając tę przysługę słowem nie byłem w stanie się odezwać. Krótsze siedzenie na murku i zejście do tramwaju… Że miało mnie tu już we wrześniu nie być, zapomnieć wciąż nie mogłem. Że ciągle mi to grozi. Bez Ciebie – żyć mi po co…

  

niedziela, 09 września 2012, alexanderson
samotność,kobiety,Warszawa