~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1181. The winter of our discontent (I)...

  

Tak wiele zmarnowanych dni przez ten bez pracy rok: bo przecież można było wielokrotnie w dane miejsce, o różnych porach i bez tłumów, dla zdjęcia-ideału. Nieliczne wolne chwile teraz, godziny wydzielane, spojrzenia głodne kadru – dość niesyte. Ciągle się nie udaje coś, gdzie indziej zaś za późno. Mgły, zmierzchy, ludzie; wściekłość, rozczarowania, żale… Ostatni w miarę ciepły weekend: Narodowego zakamarki (w tym loża prezydencka i zawodników szatnia), refleksy stacji Stadion, Park Skaryszewski, snucie od Zamku do Łazienek. I z powrotem. Zachwyty kolorami liści, chłody przenikające ciało, ból istnieniaKocham Cię – nie wiem, jak zdołam, płacząc, przetrwać kolejną zimę…

  

poniedziałek, 22 października 2012, alexanderson
Shakespeare_William,samotność,kobiety,Warszawa
Komentarze
Gość: N., *.adsl.inetia.pl
2012/10/23 10:02:28
Mgła i zmierzch to nie przeszkoda dla fotografii, to wyzwanie.