~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1194. Na Wspólnej (IV) - „Biez wodki nie razbieriosz”...

  

„Właściwie przez cały czas jest zmęczony. Pochylając się nad szarym blatem biurka (…), zmaga się z huraganowymi napadami ziewania, które stara się ukrywać (…). Chciałby tylko położyć ręce na biurku, oprzeć na nich głowę i zasnąć”

                [John Maxwell Coetzee, Młodość. Przeł. M. Kłobukowski].

  

Coraz bardziej nużące to zostawanie po godzinach, praca od 8.00 do 18.00, tygodniami opisywanie tymi samymi tytułami teczek, wprowadzanie setek pozycji do kolejnych spisów. Miało się zakończyć już w ten piątek, lecz wskutek niefrasobliwości kierownictwa przedłuży do połowy grudnia. Inna rzecz, że grożą opóźnienia i kary finansowe, przy dwóch zaś firma wylatuje i przyszłoroczny etap archiwizowania (czyli: szansę na zarabianie przez jeszcze kilka miesięcy) diabli biorą. Tym bardziej trzeba teraz dłużej przesiadywać, wyciskać jak cytrynę. Październik był łaskawy w dni robocze, z 25,5 nadgodzinami dał 1 567,78 zł – za mało, jak na ten wysiłek, a i tak najwięcej w moim życiu…

Dziś wieczór jeszcze idziemy z wieżowca do kwatery głównej ministerstwa, by rozładować 80 kartonów z przyrządzonymi przez nas teczkami, powkładać je na półki. Balansuję na drabince nieco chybotliwej, jedną nogę opierając na regale. Zasada: im bardziej zmęczeni, tym bardziej skłonni do wygłupów, wciąż się sprawdza – zwłaszcza, że dla przetrwania raczymy się wódką (!) rozcieńczoną Sprite’m. Wyjścia na piwo odmawiałem od miesięcy, lecz dziś ochoczo popijam razem z nimi (pierwszy raz taki alkohol z rówieśnikami – mieliby ubaw, gdyby się dowiedzieli). Dwa plastikowe kubeczki wystarczą, bym zaczął odczuwać ruch obrotowy Ziemi. Po zakończeniu muszę się nieco przejść. Ogromna bombka na Krakowskim, Magris kupiony w Taniej Książce, choinka obok Zamku, dziewczyna machająca z tramwaju swemu chłopcu, co wysiadł wcześniej – posyłający sobie obydwoje wirtualną buzię. Jakie to jest dziecinne, myślę sobie, jak urocze – że też ja nie doświadczę nigdy nawet takiej bzdury. Na powrót przed oczami staje A. – nic, tylko się bardziej upić…

  

środa, 28 listopada 2012, alexanderson
Warszawa,kobiety,praca,Coetzee_John Maxwell
Komentarze
2012/11/29 14:49:57
Przepadam (!) za wódką miętową ze Spritem.
-
2012/11/29 17:01:27
Mój przyjaciel prowadzi bloga. Służy mu on do wykrzyczenia z siebie pewnych rzeczy, do pozostawienia ich za sobą. To wartościowy człowiek, wbrew pozorom.

www.cien-feniksa.pl/

Z góry dziękuję.