~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1211. Il Castrato...

  

Wciąż przyciągają światy, co tylko dla mnie pozostają wirtualne. I nawet tam nie jestem w stanie wykonać choćby ruchu, odezwać słowem, by odpowiedzieć na niepodsuwające zresztą pomysłu na rozmowę próby innych. Lęk przed spotkaniem, przed nieuniknionym wyjawieniem, jaki jestem. Wszystkim chodzi o jedno – ze mną włącznie – lecz właśnie mnie nie będzie dane tego zaznać. Nie umiem, chciałbym, lecz nie mogę, znam tylko smak porażki. Upokorzenie, jakiego doświadcza mężczyzna, gdy nim nie jest; pogarda wobec siebie, historia, w którą nikt nie wierzy. Która napawa wstrętem. Nie daje wytłumaczyć. W kluczowych latach zdarzyło mi się coś, co chłopcom się nie zdarza; coś, co rzutuje, plami, formuje tor myślenia oraz ciało. Jest połączenie między penisem a językiem – nie umiesz się podniecić, to i nie będziesz mówił… Lepiej się skreślić, ukryć, wyrzec – odciąć od tego, co wyłącznie boli…

  

„Jeśli nie wierzysz w miłość, nie masz siły jej uprawiać. Od bardzo dawna nie mam już sił ani ochoty, nie sądzę, aby powodem był wiek (…), jeśli ktoś kocha, nic go nie powstrzyma, a jeśli nie, nic go nie obudzi. W tym tkwi moja wina, moja zdrada; kto nie kocha się i nie tęskni za tym, jest renegatem. Słusznie jest trzymać go pod kluczem. Nawet gdyby go wypuszczono, nie wiedziałby, co począć ze światem życiem kolorami światłem wieczorem, eunuch w haremie jest bezradny”

                       [Claudio Magris, Na oślep. Przeł. J. Ugniewska].

  

niedziela, 13 stycznia 2013, alexanderson
homo,Magris_Claudio,samotność