~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1250. Dies, nox et omnia mihi sunt contraria...

  

Wizyta rodziców na Wielką Majówkę. Wzbogacam się o chodnik na podłogę oraz garnek. Brak pogody ogranicza program, jaki chciałem. Odwiedzamy Muzeum Historii Żydów Polskich, Sejm, Stadion Narodowy, Złote Tarasy (gdzie trzeba marznącemu ojcu kupić sweter), kilka kolejnych parków i Ogród Botaniczny, Starą Pomarańczarnię, Teatr Stanisławowski, Biały Domek i Pałac Myślewicki, Bliklego (łupiny orzechowe znalezione w torcie) oraz Wedla (przepyszne desery truskawkowe i gęsta czekolada). Do tego zmęczenie, narzekanie, rozmowy na zasadzie „głuchego telefonu”, wygody w nocy brak i ciągła irytacja…

To miały być moje „wakacje”; możliwe, że najdłuższe tego roku. Liczyłem na „upolowanie” konkretnych budynków i zdjęcia pustych ulic. Po-pracy-odpocznienie i z-ludźmi-niemówienie. Wiedzieli o tym oni, wiedziało także niebo – jak zwykle wszystko się musiało przeciw sprzysiąc…

  

niedziela, 05 maja 2013, alexanderson
rodzina,Warszawa