~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1251. Boy-zone...

  

Pierwszy w tym roku dzień w krótkich spodenkach. Noszenie ich jest jednym z najfajniejszych aspektów bycia chłopcem (a kiedyś – jego podstawowym zewnętrznym atrybutem). Pod tym też kątem wybieram swoje miejsca pracy. Muszę być niewolnikiem, ale nie ścierpię garniturowego uniformu; starzeję się, tym bardziej zatem kultywuję w sobie małe dziecko…

Spoglądam ukradkiem na obnażone wokół łydki. Jest w tym radość wspólnoty, silenie się na naturalną bezpretensjonalność. Wbrew moim chęciom nigdy nie oznaczało to, niestety, przypływów pożądania. A i tych chęci w czas kluczowy, gdy męskie powinno się formować, brakowało...

  

„(…) był w wieku, kiedy chłopcy zawczasu delektują się smakiem przyszłych swobód. A (…) wcale z tych praw nie korzystał”

                [Andreï Makine, Francuski testament. Przeł. M. Hołyńska].

   

Sfera jeszcze niedawno zakazana, a wciąż niedostępna. Są częścią mojego życia, lecz nigdy nie będę do nich w pełni przynależał...

  

środa, 08 maja 2013, alexanderson
homo,dzieciństwo,Makine_Andrei