~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1254. Dzień próby...

  

To samo, co w poniedziałek, tylko bardziej. Kolejne bezsensowne wezwanie pod Warszawę na cały dzień, aby tylko pomóc w czymś przez kwadrans. Jednocześnie przykry opierdol od Prezesa odnośnie opóźnienia naszej pracy w KRS-ie. Nie widzę szansy, żeby się dało zdążyć. A wobec tego, mówią, jesteśmy niepotrzebni (grożą zwolnieniem, a przecież znajdowanie nowego zajęcia dwa razy zajęło mi rok). Trzeba będzie teraz pracować po dziewięć, dziesięć godzin w szaleńczym tempie. I rzeczywiście, doprowadza mnie to do obłędnego wyczerpania. Późno-popołudniowe przysypianie bardziej już przypomina nagłe utraty przytomności niż zamierzone drzemki. Nie wiem, jak inni ludzie znoszą ten kierat 8 razy 5 – powszechnie przyjmowane pasmo tortur (a w firmie jeszcze liczą, że będziemy dorabiać przy innych projektach popołudniami, wieczorami za stawki ekstra – wpierw, kurwa, zapłaćcie podstawowe!). Ja nie mam tyle siły ani cierpliwości. Wprost namacalnie czuję, jak życie mi ucieka, jak nic niczemu nie służy, a bez pieniędzy sam siebie mam za śmiecia. Żadnej rekompensaty w innej sferze. I żadnej perspektywy na poprawę. Pytanie nie brzmi więc „jak żyć”, ale w ogóle „po co”...

  

„Znalazł się na próbnym poligonie i niezbyt zwycięsko z tych prób wychodzi. Ale przecież to niemożliwe, żeby tylko jego jednego im poddawano. Jacyś ludzie musieli chyba przejść przez ten poligon, przedrzeć się na drugą stronę; niektórym z pewnością udało się wymigać od próby. On także mógłby zrobić unik, gdyby zechciał: na przykład uciec do Kapsztadu i nigdy nie wrócić. Ale czy właśnie tego pragnie? Wykluczone; jeszcze na to za wcześnie.

Co będzie, jeśli pozostanie i w końcu nie podoła próbie, tylko sromotnie polegnie? Jeśli sam w czterech ścianach wybuchnie niepohamowanym płaczem? Jeśli któregoś ranka zabraknie mu odwagi, żeby wstać, więc łatwiej będzie przeleżeć cały dzień w łóżku – a potem jeszcze jeden i kilka następnych, w coraz brudniejszej pościeli? Jaki los czeka takich ludzi? Co dzieje się dalej z tymi, którzy się załamują w obliczu próby?”

                [John Maxwell Coetzee, Młodość. Przeł. M. Kłobukowski].

  

środa, 15 maja 2013, alexanderson
praca,Coetzee_John Maxwell