~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1275. Bliska nieznajoma...

  

Gdy pukają wieczorem i proszą o składkę na rzecz, nie wiem jeszcze, o kogo może chodzić, co się stało. Kilka dni później przypadkiem natrafiam w gazecie na notatkę. Przypomina się to, co już zostało zapomniane i przeprowadzam małe dochodzenie – 37 lat i dwójka małych dzieci, twarz głośnego protestu przeciwko likwidacji zajezdni autobusów, i facebookowy profil, gdzie czasem poglądy, z którymi nie było mi po drodze. Wpatruję się w portrety – nie, raczej jej nigdy nie widziałem. A ponoć mieszkaliśmy w tym samym domu (ona musiała niżej, który numer był jej? – się nie dowiem). Jaka być mogła? Uczynna, sympatyczna – mówi się zawsze o nich to, co nic nie mówi. Uratowała swą nastoletnią pasierbicę podczas wakacji spędzanych nad morzem. A sama utonęła…

W mieszkaniu miałem tylko banknot 10 zł – tak zrzucam się na wieniec. Na mszę pogrzebową w mojej parafii, w południe, dziś, nie idę. Nie znałem, po co miałbym, nie chodzę do kościoła. Nazywała się Ewa Hauer-Brylewska – dla mnie jednakże już zawsze pozostanie anonimem…

  

środa, 24 lipca 2013, alexanderson
nekrologi,śmierć
Komentarze
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/07/28 19:20:48
Proszę żałować, że pozostała Anonimem. Wspaniała kobieta która wniosła wiele dobrego w moje życie. Strata po niej jest nie do opisania...