~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1308. Isola isolata...

  

Mama znów usilnie przekonuje do przyjazdu, choćby na kilka dni. Kusi: że zrobi ciasto i wybierzemy obiecane w ramach prezentu urodzinowego okulary (nie zmieniałem ich od bodaj sześciu lat – szkła już porysowane, oprawki chciałoby się mieć nieco modniejsze). „Co będziesz sam tam siedział… Nie masz pracy, więc nic Cię tam nie trzyma”… Nie rozumie, że chodzi właśnie o samemu bycie i dysponowanie swoim w niczym nieograniczonym wolnym czasem. Prędzej czy później bowiem znów trzeba będzie wprząc się do kieratu (co wykańcza), lub też opuścić Warszawę ostatecznie i wrócić tam, gdzie koszmar poprzedniego życia (co zabije). Dlatego ważny każdy dzień, godzina, chwila – nic tutaj jest cenniejsze niż wszystko tam, gdzie indziej…

  

„Coś w ten sposób udowadnia: to, że każdy człowiek jest wyspą, a rodzice są niepotrzebni”

                [John Maxwell Coetzee, Młodość. Przeł. M. Kłobukowski].

  

wtorek, 15 października 2013, alexanderson
Warszawa,samotność,Coetzee_John Maxwell
Komentarze
Gość: zet11, *.ip.netia.com.pl
2013/10/16 08:49:57
Nie daj się skusić na ciasto. Niedługo ktoś zadzwoni w sprawie pracy.
Trzymam kciuki
-
2013/10/19 08:55:15
Już 2 razy szukanie pracy zajęło mi rok, tak więc spodziewam się tego telefonu gdzieś w okolicach czerwca... ;-)