~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1320. Enough...

  

W domu, już tradycyjnie, jakaś nowość: zamiast starego komputera – dwa laptopy; a że przywiozłem także swój (pobyt szykował się tu dłuższy, więc chciałem posiedzieć nad zdjęciami), wieczory każde z naszej trójki spędza przed własnym monitorem. W ich przypadku jednak, mówiąc szczerze, to tylko zbyt drogie zabawki (z niefunkcjonalnym Windows 8, jak miałem się przekonać, co w połączeniu z techniczną indolencją mamy jest istną katastrofą). Udaje mi się odkryć klucz do maminego sprzętu i zablokować stronę z moim blogiem (tak na wszelki wypadek, gdyby po latach przypomniał jej się adres – od 2011 oficjalna wersja głosi przecież, że nie piszę; wojny domowe skończyły się wraz z tym – i mym wyjazdem)…

Udaje się coś podjeść, chociaż niewiele przytyć. Moja szkieletu-chudość to bowiem skutek trzydziestu lat tej kuchni, nie tylko głodówek w Wa-wie. Za to wciąż sporo nerwów – z kolejną chwilą znajduję powody do następnych. Już dziesięć dni, naj-dłużej. I dłużej mi nie wystarczy cierpliwości…

  

środa, 13 listopada 2013, alexanderson
Tagi: rodzina
rodzina