~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1321. Children of the Revolution...

  

Pierwszy raz w Zamku Ujazdowskim, choć już tyle ranków spędziłem nad Kanałem Piaseczyńskim, usiłując zrobić idealne zdjęcie odbicia tej budowli w jego wodach. Widok ze środkowego okna ryzalitu w elewacji wschodniej: z wysokości pierwszego piętra obnażająca drzewa jesień pozwala dostrzec ułamek zakola Wisły – wspomnienie po, dziś zarośniętej (i chyba nie do przywrócenia wobec terroru broniących byle samosiejki pseudoekologów), niepowtarzalnej osi…

Ostatni dzień wystawy British British Polish Polish: Sztuka krańców Europy, długie lata 90. i dziś. Konfrontacja „Young British Artists” z „polską sztuką krytyczną” – czasem tak dosłowna, jak postawienie inspirowanej muzykantami z Bremy Piramidy zwierząt Katarzyny Kozyry (z nadającą dodatkowych sensów rejestracją uśmiercania konia w rzeźni) obok Z dala od stada (Rozdzielenie) Damiena Hirsta: rozciętej wzdłuż na dwie symetryczne połówki i zanurzonej w formalinie owcy. Żywe niegdyś dyskusje, kontrowersje i estetyka szoku, wprowadzające ówczesną niszę w dziedzinę popkultury. Ciało i seks, religia, starość, ból, życie i śmierć, etyka i opresja. I jeszcze młode pokolenie w dopełnieniu, dzieci kryzysu 2007 – mniej deklaracji, za to ironii nieco więcej, celebry intymności…

Moje wrażenie jako laika na tym współczesnym polu – zdecydowanie wyższy poziom, ciekawiej, głębiej u Polaków (obu generacji) niż u YBA (po części dziś światowych celebrytów przecież, milionerów). W pamięci pozostaje „Ciotka Kena” Zbigniewa Libery, zachwycający tryptyk „Madonny” Katarzyny Górnej (zwłaszcza środkowa część, z Dzieciątkiem), hipnotyzujące filmy (rysunki-komentarze) Wojciecha Bąkowskiego, „fotosyntezy” Zofii Kulik, opona z bieżnikiem w formie odwróconego napisu „Niech zstąpi duch Twój i odnowi oblicze ziemi” Franciszka Orłowskiego, „Satysfakcja gwarantowana” Joanny Rajkowskiej (napoje i kosmetyki na bazie własnych wydzielin). Wszystko na sprzedaż; bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, albowiem to jest ciało moje…

Zastanawiam się przy podobnych okazjach, czy twórcy wystaw nie ufają zbytnio swoim widzom – przydałyby się czasem dłuższe objaśnienia i dodatkowe informacje, podpowiedzi. Widzę pobieżność spojrzeń ludzi obok, ich wypisaną na twarzy ignorancję, brak chęci, by zatrzymać się, pomyśleć. W Zachęcie nie dostrzegali w pracach Generic Art Solution reinterpretacji Caravaggia, tu pewnie też nie wiedzą, że „Olimpia” Kozyry to – poza aluzją do Maneta – także zapis walki artystki z nowotworem. Potrafią skojarzyć nazwisko Doroty Nieznalskiej i wywieść jej „196 k.k.” z afery z „Pasją”?...

No właśnie, skandal. Ślady wczorajszej akcji modlitewno-niszczycielskiej przeciwko „Adoracji Chrystusa” Jacka Markiewicza (erotyzm mistycyzmu na granicy bluźnierstwa), efekt spóźnionej o 20 lat histerii rozpętanej przez posła Paranoi i Spisku (obrońcy wartości religijnych ofiarnie wybrali dzień darmowego wstępu na swój protest). Trzy dni wcześniej kolejny raz spłonęła tęcza na Placu Zbawiciela, rzekoma manifestacja „pedalstwa” i zamach na rodzinę. Tydzień „patriotów” z kostką brukową w rękach oraz „moralnych” z pianą na uświęconych oburzeniem ustach…

 

„Niestety, tak się coraz częściej w Polsce odbiera sztukę – w każdym dziele widzi się realizację jakiegoś politycznego planu i do ustalenia pozostaje, czy jest to plan słuszny, czy niesłuszny, czy rzeczone dzieło sztuki jest »nasze«, czy »wasze«; tak się dziś coraz częściej ogląda filmy, tak się czyta książki, tak się zwiedza wystawy, efekt czysto artystyczny jest w tym doktrynerskim podejściu zupełnie nieistotny (…). Coraz więcej mamy w Polsce komisarzy ludowych do spraw kultury”

                     [Krzysztof Varga, „Gazeta Wyborcza” 8 XI 2013].

  

piątek, 15 listopada 2013, alexanderson
Tagi: Warszawa
Warszawa
Komentarze
2013/11/16 10:33:11
Takiego wlasnie podsumowania, jakie zrobil Varga, potrzebowalam. Nienawidze, kiedy do sztuki wkrada sie jakakolwiek polityka, ideologia czy przemoc. Tak na marginesie wydarzen z Teatru Starego z przedwczoraj.