~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1365. Ultimus inter pares...

  

Ponad miesiąc od usunięcia się z tych stron – zlikwidowania wizytówek i profili, reklam samego siebie, co odstraszając, miały być progiem selekcyjnym, sitem do znajdowania wartościowych. Nie zauważył chyba nikt – bo któżby? Sześć lat bez choćby jednej znajomości, rozmowy rzeczywistej, spotkania w cztery oczy, randki. Moja w tym wina, moje lęki, trudności wciąż piętrzone, złe zasady. Złe miejsca też: szukasz miłości tam, a znaleźć możesz tylko seks; nie szukasz seksu – miłości też nie znajdziesz, tym bardziej zrozumienia. Rozdział homo zamknięty. Nie masz zdolności do uczucia, twe ciało do rozkoszy – ile byś ich nie pragnął. Inny niż inni: nie wolno ci startować na równych im zasadach, wystawiać się na śmieszność – dla kalek są paraolimpiady…

  

„Postanowił, że zostanie egzystencjalistą, romantykiem i libertynem. Problem w tym, że nie wiedział jak, bo to nie wychodziło z jego wnętrza. Wolność, zmysłowość, miłość erotyczna – wszystko to były jedynie idee w jego głowie, a nie namiętności zakorzenione w ciele. Nie miał ku temu żyłki, nie był istotą zmysłową”

                    [John Maxwell Coetzee, Lato. Przeł. D. Żukowski].

  

czwartek, 06 marca 2014, alexanderson
homo,samotność,Coetzee_John Maxwell