~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1367. Być jak Scarlett O’Hara...

  

Kiedyś w tym marzeniu o wygranej chodziło o luksus, używanie, przyjemność życia. Następnie o możliwość uniknięcia koszmaru pracy. Potem o własny kąt, mieszkanie, własne miejsce. Później o Warszawę już na trwałe; jedyną pasję, co by nadała sens – dobrą lustrzankę i całe dnie spacerów. A teraz tylko o to, by w barze mlecznym móc wziąć na obiad więcej niż tylko zupę. Wznieść w niebo zaciśniętą gniewnie pięść i przysiąc: As God is my witness, I’ll never be hungry again

  

wtorek, 11 marca 2014, alexanderson