~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1371. Le Sacre du printemps...

  

Dwadzieścia stopni w marcu – z miejsca przyrost energii, dłuższe moje spacery, większa radość. U nadgorliwców już krótkie spodenki, podkoszulki – u mnie miast kurtki jasna marynarka, obcięte wreszcie włosy. Tłoczno pod Zamkiem, na skarpie przy fontannie; w parkach na ławkach przytulanie, wylegiwanie obopólne, całowanie (przykre, że nigdy nie zaznałem – nieśmiałe podglądanie). Zielone pąki, pierwsze owady, kwiaty… Nie śnią mi się w ogóle takie rzeczy, zaś nagle niespodzianka: Dolph Lambert z BelAmi robi mi loda – a ja sztywnieję, czuję i jest przyjemnie, poczwórnie niemożliwe! Cóż to za myśli zaraz po wyrzeczeniu się nawet fantazji? Wiosenne rozpasanie…

  

sobota, 22 marca 2014, alexanderson
Tagi: homo Warszawa
homo,Warszawa