~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1384. Les Rayons et les Ombres...

  

To osobliwe, żeby w kwietniu podczas spacerów opalić – ba! wręcz przypiec – sobie kark i nogi. A rok temu był śnieg. Jeśli tylko te zmiany klimatyczne będą trwałe, to nie mam nic przeciwko…

  

Pod lokalami na Żurawiej jednocześnie: cztery ferrari, do tego lamborghini, porsche i inne luksusowe wozy. Żyją se co niektórzy, wpadają na desery, drinki, kawy (co tam właściwie się zamawia?) droższe niż moje tygodniowe wydatki na obiady. A inni zaczepiają na ulicy, proszą o wsparcie na jedzenie, kupienie im kanapki. Nie wiedzą, że jestem w podobnej sytuacji, nie dość jednak odważny czy pokorny, żeby żebrać…

  

Ładny (tak interesująco) z twarzy, subtelny w geście i rozglądającym się spojrzeniu, chłopiec w Mleczarni obok drzwi, czekający chyba na swoje „na wynos”. Siadam z grochówką tak, by móc ukradkiem patrzeć. Za takie chwile należy się pokuta: śmieją się ze mnie i wskazują palcem ogrodnicy Biblioteki Uniwersyteckiej, potem obok wizytek – jeden gra na gitarze, drugi do kapelusza zbiera drobne i długo krzyczy „Pedał! Ha-ha!” na całe Krakowskie Przedmieście, jak już minąłem go z uśmiechem odmawiając wsparcia („śmiejemy się z lewaków”); na końcu, już pod moim domem, zachwiany gość w obecności małżonki puszcza wiązankę, z której dociera do mnie chuj, cwel, jebanie w dupę… Wiem, że są geje, co nie znają przykrości, cieszą się akceptacją krewnych, znaleźli miłość życia – albo przynajmniej mogą zaliczać dziesiątkami same ciacha. I jeszcze im się często powodzi finansowo. A mnie się publicznie upokarza lat dwadzieścia, choć niczego z owej sfery nie znam, nie doświadczę…

   

               „Poniżenie można ścierpieć, jeśli potem żyje się po ludzku”

                z filmu Gorzki romans (ZSRR’1984; reż. Eldar Riazanow).

  

niedziela, 27 kwietnia 2014, alexanderson
Tagi: homo Warszawa
homo,Warszawa