~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1402. Last Action Hero (II)...

  

Instynktownie wyczuwałem, że to on – mój sąsiad – słysząc poprzez zamknięte drzwi rozlegające się na korytarzu kroki czy niedające się rozpoznać głosy. Biegłem zaraz do okna, by domysł swój potwierdzić i ujrzeć, jak wychodzi. Bodaj codziennie spotykał się ze swoją przyjaciółką, ale była to właśnie „bratnia dusza”, nie „druga połowa”; wydawali się wręcz nierozłączni i, jak się dowiedziałem później, razem podróżowali (Paryż, Sztokholm, Tatry). Przez trzy lata mojego zamieszkiwania w Warszawie minęliśmy się ledwie parę razy. Bez słowa, z szybko skrywanym spojrzeniem – przynajmniej z mojej strony. Nie było w tym podniety, a jednak czymś przyciągał – głosem, pogodą ducha, młodzieńczością?... Miał profil na nowszym „branżowym” portalu, nie przejawiając tam – jak ja – zbyt wielkiej aktywności. Dopiero jesienią sprowokowałem go do internetowej zaczepki – dodaliśmy się wzajem do „znajomych”, bodaj trzy razy „klikaliśmy” ze sobą i nawet zaprosiłem go na spacer. Ale zaraz gdzieś obaj wyjeżdżaliśmy, mieliśmy się później zgadać. A każda taka przerwa odbiera mi odwagę. Choć było jeszcze parę „Cześć” pod naszym domem (dwa nawet w obecności mojej mamy – „A kto to? Twój kolega?”), kontakt się urwał. Ja zresztą wkrótce wykreśliłem się z „tych” stron, a w końcu musiałem zrezygnować ze stolicy…

Marzyłem o koledze, kimś wreszcie z niedaleka, z kim można by codziennie – rozmawiać, wyjść do parku, obejrzeć film lub pograć w badmintona. Kogo się można nie bać. Miałem sympatycznego geja naprzeciwko i nawet to okazało się za trudne. Nie ma znaczenia rodzaj szans, jeśli się spieprza wszystkie…

  

„Tamtej nocy Sebastian samotnie podążał ulicami i wyjaśniał latarniom, o których słupy posiniaczył sobie pięści, że coś z tym światem jest nie tak. Że muszą istnieć inne wszechświaty, w których sprawy przyjmują inny obrót. Gdzie nie byłoby możliwe, żeby ktoś taki jak on, mimo że ma większą wiedzę, przegrywał swoją szansę na szczęście. Światy, w których on i Oskar nigdy by się nawzajem nie stracili”

                         [Juli Zeh, Ciemna materia. Przeł. S. Lisiecka].

  

środa, 18 czerwca 2014, alexanderson
Zeh_Juli,Warszawa,samotność,homo