~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1404. Family Man...

  

Dzień Matki, Dzień Dziecka i Dzień Ojca przechodzą u nas tego roku bez odzewu, nie są w żaden sposób celebrowane, wspominane (a zresztą, owe „Wszystkiego najlepszego!” z lat minionych znaczyło też niewiele). Mścimy się za niepamięć o sobie kolejnym przemilczeniem – kalendarzowa kolejność świąt wskazuje, kto pierwszy tu zawinił…

Teraz, kiedy na nowo jestem z nimi, moja emocjonalna oschłość znów narasta. Powraca gniew, skrywany, tym bardziej wszak niszczący (żałosne, bo mimo tego korzysta się z profitów). Za zmarnowane życie, nie-nauczenie, zastraszenie; że się nie mogło zbliżyć z Jackiem, Anią, nie poradziło tam, bo tak było ukształtowanym; że się musiało wrócić, że teraz trzeba znosić

  

„(…) wszystko to odejdzie w niepamięć z czasem, a ja stanę się zimnym skamieniałym nagrobkiem pewnej małej rodziny, liczącej wszystkiego trzy dusze, która kiedyś istniała, ale przestała istnieć”

                        [Zeruya Shalev, Mąż i żona. Przeł. A. Jawor-Polak].

   

środa, 25 czerwca 2014, alexanderson
rodzina,Shalev_Zeruya,kobiety,homo