~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1407. Tractatus Logico-Philosophicus...

   

Przez otwarte okno słyszę pod blokiem głos chłopaka, mieszkającego dwa piętra pode mną, z którym chodziłem do jednej klasy w podstawówce. Był z tych „normalnych”, ale spokojnych, cichych, nie miał dziewczyny jeszcze w liceum (podobnie zresztą jak większość tamtych chłopców – wtedy to raczej dziewczęta szukały sobie sympatii, dla chłopców były sport i próby z alkoholem). Dzisiaj samochód, mieszkanie po rodzicach, synek, żona…

Jestem chyba jedynym z grona ówczesnych uczniów, co nie założył własnej rodziny, nic nie ma, nie umie znaleźć pracy. Dawny klasowy prymus, ulubieniec, dziś nieudacznik bez wykształcenia, umiejętności, znajomości. Bez celu, liczący na doraźne przetrwanie, zależny od rodziców. Myślę już o tym bez emocji niczym o swojej cesze immanentnej. Gdy patrzę wstecz, to wszystko – warunki wychowania, otoczenie, moje starania i decyzje, niezaistniałe szanse – wszystko się układało tak, by zrobić ze mnie tego, kim (i gdzie) obecnie jestem. Nie dziwię się więc zaistniałej sytuacji, jest logiczna…

   

„Zawsze byłem mądrym dzieckiem, grzecznym, rozsądnym chłopcem. Jadłem fasolkę, bo jest zdrowa, odrabiałem lekcje. Nie odzywałem się niepytany. Wszyscy mnie chwalili. Dopiero niedawno zacząłem się pogrążać. Przedziwne uczucie, chociaż – przy moim poziomie świadomości – od dawna się tego spodziewałem”

              [John Maxwell Coetzee, Ciemny kraj. Przeł. M. Konikowska].

  

poniedziałek, 07 lipca 2014, alexanderson
Coetzee_John Maxwell,dzieciństwo