~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1411. King of Summer...

  

Od świtu słońce niemiłosiernie nagrzewa mój pokój, jest w nim potwornie duszno. Od lat najmłodszych znoszę, przez kolejnych trzydzieści – nie tyle nawet się przyzwyczaiłem, co nie zauważałem, bo brałem to za normę. Zastanawiam się, jak mogło wpłynąć to na mój fizyczny rozwój – czy stąd ten płytki oddech, brak tchu podczas wysiłku (wykluczający nawet seks), ta słabość, anemiczność, chudość? Tyle drobiazgów domaga się wyjaśnień, tyle powodów, by szukać za nie winnych…

Upały i tak w tym wszystkim są najlepsze. Przyszły, choć chciałem wcześniej, gdy nie było rodziców. Próbuję jednak się nacieszyć, po kryjomu – wychodzę niby to na miasto, kryć mam się w cieniu, a tak naprawdę włóczę się po okolicznych polach, bezdrożach, ścieżkach pośród łąk, wzdłuż nadodrzańskich wałów. Odkrywam drogi nieschodzone – i pomyśleć, ile podobnych fantazji w ostatnich latach, a nie wiedziałem, że wokół tyle możliwości, przez całe życie nie przyszło mi do głowy, że można tu, wystarczy poza obszar, w dzikość, na skraj sąsiednich wsi, poboczem. Pod słońcem, w pyle i po sianie, bez koszulki. Dwa dni i cztery podobne wyprawy – luz, przygoda! Gdyby tak jeszcze z kolegą, ech… À propos – film „Królowie lata” (USA’2013; reż. Jordan Vogt-Roberts) – urocze, zabawne, cudowne! Że rodzice to coś beznadziejnego i że najwspanialsza rzecz na świecie – bycie chłopcem. O tym, czego nie dane było zaznać – zbytnio dorosły w młodych latach, teraz staram się czas (i los) odwrócić, w dziecko bawić. Powrócić rozpaczliwie tam, gdzie się formuje start na to, kim będziesz, co w swoim życiu możesz…

  

        „(…) przeszłość, tak jak i przyszłość, można sobie tylko wyobrażać”

                     [Enrique de Hériz, Kłamstwa. Przeł. W. Charchalis].

  

niedziela, 20 lipca 2014, alexanderson
samotność,filmy,Heriz_Enrique de,homo,dzieciństwo