~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1413. Across the Universe...

  

Ni żywej duszy, a jednak wciąż spotkania. Ponad ścierniskiem myszołowy – para, muszą gniazdować w tym małym zagajniku, widuję je codziennie, jak zataczają kręgi, krzyczą; gdzie indziej zaś jak helikopter zawisa pustułka. Spod nóg, szeleszcząc w trawie, pierzchają jaszczurki. Ja wałem, wzdłuż – a w poprzek sarna z młodym. Na łące spłoszony lis kryje się w krzakach. Nie widzę zbyt wyraźnie, a raczej nie zapamiętuję dobrze – tam w przydrożnych zaroślach to białorzytki czy gąsiorki? Na kłosie chyba trzciniak. Słońce, rozległość, cisza. To drobne podniecenie, luz, jakie zapewnia shirtless. Byle nie siedzieć w domu, bez końca tak, smakować…

  

„Spokój. Zatopienie, zapatrzenie, zasłuchanie. (…) Słodki sen słonecznie-gorący spowijał zioła, kwiaty, góry, żadne źdźbło nie drgnęło. Ja się nie ruszałem”

                                    [Witold Gombrowicz, Kosmos].

   

wtorek, 29 lipca 2014, alexanderson
samotność,Gombrowicz_Witold