~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1462. Melanchujnia...

  

Wiosennie, cieplej, nareszcie w lekkiej kurtce, białych butach, wczoraj też pierwszy motyl. Można by pójść nad Wisłę, obejrzeć prawie gotowy bulwar pod Starówką i górny ogród Zamku; ocenić niedoskonałą, lecz znacznie lepszą teraz Świętokrzyską, przejechać drugą linią metra; zobaczyć szklący się Warsaw Spire, rosnący Q22, w Łazienkach chiński pawilonik, w Muzeum Sztuki Nowoczesnej wystawę Wróblewskiego albo Boznańskiej w Narodowym… Tyle atrakcji i nowości można by – gdyby nie opuściło się Warszawy. Tu można tylko wybrać się do Tesco, Lidla, Biedronki, Intermarché i Netto. Lub na cmentarz… Dzień każdy jest ulatywaniem myślą tam, daleko, śledzeniem, co się dzieje; każdy – pielęgnowaniem żalu i wściekłości, poczucia omijania…

  

środa, 11 marca 2015, alexanderson
Tagi: Warszawa
Warszawa