~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1463. O beata solitudo! O sola beatitudo!...

  

Próbuje wejść, gdy rano się ubieram, wieczorem, kiedy przymykam drzwi, by oddać się ćwiczeniom. Ni chwili prywatności, pewności, że ktoś nie będzie niepokoił. I tylko raz na jakiś czas, liczony tygodniami, na ledwie kilka godzin: jej wyjazd, ich wyjście na rodzinne imieniny – ja zostaję. Ale jak mam to wykorzystać, czym innym się zajmować? Wystarcza snucie się po milczącym mieszkaniu, leżenie i rozkoszowanie się spokojem. To właśnie jest wyśnionym (warszawskim utraconym) ideałem – mieć własną przestrzeń, do której nikt nie będzie miał dostępu, zamknąć się i nie wychodzić, już nigdy nie odzywać…

  

„(…) nikt do niej nie mówił, nikt na nią nie patrzył. Tak, to było najważniejsze, nikt na nią nie patrzył. Samotność: słodki brak spojrzeń”

                     [Milan Kundera, Nieśmiertelność. Przeł. M. Bieńczyk].

  

niedziela, 15 marca 2015, alexanderson
samotność,Kundera_Milan,rodzina