~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1472. Zielono mi...

  

Trzy dni kolejne we Wrocławiu. We wtorek z rodzicami do Magnolii – w ramach imienin funduje mi się elegancką wełnianą marynarkę; szukałem od jakiegoś czasu czarnej, bez połysku, a że przytyłem, od kiedy wróciłem z Warszawy, radykalnie (przez długie lata około 57 kilogramów, zaś teraz 65!, a przecież co dzień ćwiczę), przymierzać trzeba było często bezowocnie. Mama zjada wieczorem za dużo ciasta z makiem i noc oraz poranek ma potem nieco narkotyczne… Wczoraj już samodzielnie, z chętką na zdjęcia w Ogrodzie Botanicznym, choć zieleń w intensywnym słońcu to nie moje standardy. Jacyś dwaj chłopcy nieco egzotycznej urody i z takim też akcentem chcieli mi wręczyć na Świdnickiej róże. Dziś za to do Ogrodu Japońskiego, znów całą naszą trójką, ja pierwszy raz – uroczo, choć wciąż to światło, ludzie… Wrocław i życie mają swoje plusy, rozchodzi się jednak o to, żeby nie przysłoniły nam minusów… ;-)

  

czwartek, 23 kwietnia 2015, alexanderson
rodzina,Wrocław