~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1476. Wielkie małe rzeczy...

  

XXVII Festiwal Kwiatów i Sztuki w Książu. A raczej jarmark i nawet dosyć wyraźnie odpustowy. Hektary parkujących na łące samochodów, tysiące depczących po sobie ludzi – stragany z regionalnymi wyrobami, biżuterią, wszelką tandetą. Z głośnika biało-czerwone disco, na żywo zaś Peruwiańczycy z el condor pasa, jak w nadmorskim kurorcie. Pozastawiane korytarze, w komnatach więcej inżynierii w konstrukcjach florystycznych niż tych kwiatów. Ścisk, kiepskie zorganizowanie, w dodatku deszcz i chłód w pierwszomajowy piątek – wielkie rozczarowanie. Na szczęście była wystawa bonsai

   

                  

  

W drodze powrotnej sugeruję zatrzymać się w Strzegomiu. Kościół zamknięty, do środka zaglądamy przez szybę w wewnętrznych drzwiach („poza ołtarzem pusto”, mówi mama, a przecież „gotyk pierwszej klasy, nie znasz się”, replikuję), ale kamienie fasad i dekoracja portali przewspaniałe... 

  

      

  

Dziś wypad do zamku na wodzie w Wojnowicach. Poprzednio byłem tam z ojcem na rowerze przed bodaj dwudziestoma laty (wtedy przez Odrę trzeba było promem; teraz mamy już most – Wolności 4 czerwca otwarty przed rokiem przez prezydenta Komorowskiego); tym razem w trójkę samochodem na obiad w tamtejszej restauracji przy Kolegium Europy Wschodniej: schab z dzika, do tego purée z marchewki, maślane kopytka i nelsoński sos – wszystko jednak w jakichś warzywach niezbyt chcianych, które w większości sceptycznie zostawiam na talerzu. Zapadła wiocha, a jednak ludzie ciągną – uniemożliwiają mi zrobienie pełniejszego ujęcia…

  

                  

  

Do domu powracamy zahaczając o naszą Starówkę – taras nad Odrą za pałacem to teraz pseudobarokowy ogród. W trzcinach na dole wypatruję szczygła – szybka reakcja i odrobina szczęścia pozwalają utrwalić to spotkanie. I właśnie taki drobiazg potrafi wynagrodzić wszystko, daje najwięcej satysfakcji i radości…

  

      

  

niedziela, 03 maja 2015, alexanderson
fotografie,rodzina