~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1493. Allegro furioso alla polacca...

  

Prezydent-elekt Andrzej Duda w trakcie mszy podnosi z ziemi opłatek („ratuje hostię”), za co katolickie media wynoszą go na ołtarze, zaś jego wybór 24 maja w święto Zesłania Ducha Świętego zostaje ogłoszony znakiem od Boga, który już wkrótce (po przejęciu władzy przez PiS w wyborach parlamentarnych) „odmieni oblicze tej ziemi”. Jego poprzednik w toku kampanii wyborczej zostaje utopiony w zalewie internetowych hejtów, które z więźnia komuny robią potomka bolszewika, przywłaszczającego sobie zasłużone nazwisko Komorowski. W Poznaniu próby prostowania średniowiecznej legendy o sprofanowaniu przez Żydów hostii (jednej z typowych obok mordu rytualnego, rozsiewania zarazy i zanieczyszczania studni antysemickich kompilacji) spotykają się z zarzutem „ulegania lobby żydowskiemu na świętej, polskiej ziemi”. Prezydent Słupska Robert Biedroń usuwa z gabinetu portret Jana Pawła II, w efekcie czego zostaje na niego złożone doniesienie do prokuratury. Przed głosowaniem w senacie nad ustawą regulującą kwestie zapłodnienia in vitro organizowane są modły i posty w intencji jej odrzucenia („Bóg nie zlekceważy poświęcenia i wysłucha”). Dawny aborcjonista Bogdan Chazan występuje teraz jako obrońca życia niezdolnego do samodzielnej egzystencji zdeformowanego płodu, bez wahania skazując przy tym na niewyobrażalny horror jego matkę. Ociężali na ciele i umyśle biskupi (funkcjonariusze jednej z wielu sekt, najbardziej jednak zaciętej w walce o uczynienie swoich dogmatów prawem obowiązującym wszystkich) występują jako eksperci od życia seksualnego i kwestii płci, strasząc wyimaginowaną ideologią gender i znieważając władze państwa, do którego bez poczucia wstydu wyciągają swoje łapska po pieniądze. Posłanka Krystyna Pawłowicz (stara panna wyrzucająca homoseksualistom nieproduktywność), ksiądz Dariusz Oko (celibatariusz zafascynowany ruchami posuwisto-zwrotnymi) i redaktor Tomasz Terlikowski (świętszy od papieża) rzygają swoim chrześcijańskim miłosierdziem na każdego, kto nie mieści się w ich poprawnościowym schemacie. A w Bieżuniu zaszczuty przez kolegów szkolnych za swoją niewinną odmienność (bo rurki, grzywka, a więc pedał) 14-latek wiesza się, wywołując po śmierci jeszcze większy jazgot hien, reprezentujących jedyne zdrowe wartości…

Cała ta katolicko-narodowo-prawicowa hołota, wycierająca sobie gęby Chrystusem, patriotyzmem i polskością, nieskażona myślą, wiedzą i uczuciem, pełna frazesów i czystych, bo nieużywanych sumień – miast być spuszczona nareszcie do rynsztoka, zaczyna płynąć głównym nurtem, nadawać ton. Najbliższe lata nie zapowiadają się czasami Boya i Tuwima – ciemnota i debilizm, zaczadzenie religijnym opium rozrastają się i będą zbierać swoje żniwa. Tym bardziej trzeba te zaplute mordy wytrącać z dumy-dżumy, bronić się przed zacofaniem i obłudą, wskazywać, do czego nas prowadzą…

  

                              Na śmierć Dominika Szymańskiego z Bieżunia

  

                    „Gromado gimnazjalnych katów,
                    tchórzy odważnych tylko w kupie,
                    szczujnio bezmózga, ćmo psubratów,
                    której krew w butach czarno chlupie,
                    ty mieczu ślepy w mnogiej ręce,
                    dziarski oddziale Gimbazjugend,
                    (karma niech płaci wam w udręce!) –
                    pokłońcie się przed dziecka trupem.

 

                    Biskupie w różach i koronkach,
                    który nie wzgardzisz żadnym wiecem
                    gdzie możesz o genderach chrząkać
                    (chociaż się przyjaźniłeś z Paetzem),
                    ty, który się »pochylasz z troską«,
                    z kibolem w jeden spięty supeł,
                    jątrząc pod Matką Częstochowską –
                    pokłońże się przed dziecka trupem.

 

                    Inkwizytorze, kij ci w oko,
                    od »w żyłach gejów płynie szambo«,
                    specu od pracy rur i tłoków,
                    pseudonauki, mambodżambo,
                    który pakujesz miłość w błoto
                    i wszędzie widzisz tylko dupę,
                    obsesjonacie, kryptocioto –
                    pokłońże się przed dziecka trupem.

 

                    Dziewico z PiS patentowana,
                    ty Grajo, co udajesz Grację,
                    z wachlarzem, grubo pudrowana,
                    która opiewasz prokreację,
                    chcąc odpór dać »improduktywom«,
                    choć całe życie siejesz rutę,
                    skisła megiero, babo-dziwo –
                    pokłońże się przed dziecka trupem.

 

                    Ty, obwiązany muszką bucu,
                    piąta kolumno putinowska,
                    ajatollachu nastokuców,
                    hetmanie armii całej w krostach,
                    sarmato z podrabianym herbem,
                    co warzysz antyhomosiową zupę,
                    raz młotem cię, a raz cię sierpem –
                    aż skłonisz się przed dziecka trupem.

 

                    Brunatny, nomen omen, świrze,
                    od »kościół, szkoła i strzelnica«,
                    co Boga chciałbyś, bohatyrze,
                    intronizować, a zohydzasz,
                    który byś, gdyby dać ci władzę,
                    powołał zaraz Einsatzgruppen,
                    padalcu, płazie, glizdo, gadzie –
                    pokłońże się przed dziecka trupem.

 

                    Ty, katecheto z mózgiem zżartym
                    »Gościem«, kościelnych ław ozdobo,
                    który, autorytetem wsparty,
                    uczysz, że »homo jest chorobą«,
                    a w domu trzepiesz kapucyna,
                    ciesząc się tajnym pedo-tubem,
                    nie kłam, że to nie twoja wina –
                    i pokłoń się przed dziecka trupem.

 

                    Wy, publicyści pism prawilnych,
                    drżący przed »urażeniem wiernych«,
                    biorący zawsze stronę siły,
                    kliko wpływowych, chociaż miernych,
                    co każdą podłość będziesz głosić,
                    byle zblatować się z biskupem,
                    i trzepać kasę z klikalności –
                    pokłońcie się przed dziecka trupem.

 

                    Internetowy zgniły mędrku,
                    co »nie jest homofobem, ale«,
                    który przechodzisz jakże prędko
                    od »moim zdaniem« do »pedale!«,
                    besserwisserze-skatologu,
                    co wargą z rynsztokowym brudem
                    bełkotać czelność masz o Bogu –
                    pokłońże się przed dziecka trupem.

 

                    I wy, po wierzchu pobieleni,
                    co »macie gejów wśród przyjaciół«,
                    ale przy świątku ni niedzieli
                    nie pomożecie swemu bratu,
                    którzy poglądy macie wzniosłe,
                    ale co mszę trzęsiecie kuprem,
                    tak was przeraża spór z proboszczem –
                    pokłońcie się przed dziecka trupem.

 

                    Reszto: Frondowe redaktory
                    (zwłaszcza ty, spasły nadpapieżu!),
                    podłości katalizatory,
                    pleniące się jak korzeń perzu,
                    eksperci, purpuraci, szuje,
                    świętojebliwe pańcie chude
                    (a tutaj niech się rym zmarnuje) –
                    pokłońcie się przed dziecka trupem.

 

                    Trup jeszcze świeży, ledwo ostygł
                    i wiem, że wiele ich ostygnie
                    nim się was, gzy, szakale, osły,
                    chwyci za kark i nisko przygnie.
                    Z wyboru – nie z krwi! – plemię sucze,
                    jeszcze się zdusi waszą butę
                    aż, skomląc, że się was »wyklucza« –
                    przed dziecka się skłonicie trupem.

                              [Nowe Wiersze Sławnych Poetów – Frakcja Rewolucyjna]. 

   

piątek, 10 lipca 2015, alexanderson