~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1494. Dowody na istnienie...

  

Pisać można jedynie uczestnicząc w rzeczywistości, żyjąc w świecie – zarazem w pełni doświadczając swojego wnętrza (emocji, myśli), poznając siebie prawdziwego. Zbliżając się, nie oddalając. Tymczasem moje bycie jest ucieczką, skryciem w ułudzie, fantazją nawet o uczuciach. Urządzam w głowie przestrzeń, własne mieszkanie, którego mieć nie będę, w budynku, którego wnętrza na żywo nie zobaczę, a poprzez jego okna widzę miasto, co już nie będzie moim; spotykam się tam z chłopcem, co ma konkretną twarz, nazwisko, a nie potrafię doń przemówić; do łóżka kładę się co noc z dziewczyną, która jest tylko mym wspomnieniem – niewypowiedzianymi słowy mówię jej o miłości, całuję ciało, którego nie umiałem pieścić…

To tylko się przydarza, dzieje – samonaprowadzenie w obłęd pozwala znieść codzienność, wytłumaczeniem jest, na życie przyzwoleniem…

  

„W samotności swojej była żywą ilustracją tego, na jakie bezdroża skręcić może istota kierująca się raczej uczuciem niż rozumem. Aczkolwiek tylekroć spotykały ją zawody, czeka wciąż na ów upragniony dzień, gdy zacznie żyć urzeczywistnionymi snami. (…)

O Carrie, Carrie! O, ślepe dążenie ludzkiego serca! (…) Wiedz, że nie ma dla ciebie ani przesytu, ani zadowolenia. W swoim fotelu bujającym przy oknie marzyć będziesz długo sama. W swoim fotelu bujającym przy oknie marzyć będziesz o takim szczęściu, jakiego nigdy nie zaznasz”

                    [Theodore Dreiser, Siostra Carrie. Przeł. Z. Popławska].

  

piątek, 17 lipca 2015, alexanderson
kobiety,Dreiser_Theodore,homo,Warszawa,samotność