~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1506. Unmasking...

  

W piątek nareszcie jakiś odzew, zapraszają na rozmowę w poniedziałkowe popołudnie. Kancelaria (komornika sądowego, jak później się okaże) w budynku Starej Giełdy przy placu Solnym (we wnętrzu zaskoczy mnie kareta w hallu i bryczka na półpiętrze). Uroki dojeżdżania do Wrocławia z pipidówy – dziesięć minut spotkania oznacza konieczność przebywania sześć godzin poza domem, czekania po przyjeździe i na powrotny pociąg. Oferta krótka: pół etatu, obsługa korespondencji i 800 złotych. Mieli poinformować o decyzji dzisiaj, odzewu jednak brak. CV się spodobało (bo doświadczenie w tym, co wymagane, inicjatywa w tworzeniu bazy danych, państwowe instytucje), ja chyba nie. Pewnie to ten pedalski tembr – wszak nawet mnie odrzuca. Albo przeciwnie – za duże wycofanie, milkliwość i nieśmiałość w każdym geście. Nie dość, że izoluję się od ludzi, to inni też nie chcą mieć ze mną na dłużej do czynienia. Można próbować się kreować na papierze, jednak nadchodzi w końcu ten bolesny moment demaskacji…

  

                    „Natura twoja jest zła Z tym się pogódź

                    Woła przez ciebie głosem który cię przeraża

                    Słowami których zdawało ci się – nie miałeś w sobie

                    Wytryska z ciebie inna niźli o niej mniemasz

                    jak wrzące źródło o zapachu siarki

                    pod którym omdlewają zielone łąki pozoru”

                                                            [Julia Hartwig, Natura twoja].

   

wtorek, 25 sierpnia 2015, alexanderson
Hartwig_Julia,praca,Wrocław