~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1510. Erudyta w burdelu...

 

Nad portalami randkowymi unosi się duch Horacego – rozwijają jego słynną maksymę w carpe noctem! Kult ciała, ekspresja wszelkich ludzkich potrzeb, brak im granic – swoisty to humanizm epoki seksualnego wyzwolenia…

  

„To uczucie wyłącznego oddania, jakie nosiłem w sobie, które będzie mnie coraz bardziej dręczyć, aż zniszczy mnie całkowicie, dla niej nie korespondowało absolutnie z niczym, nie miało żadnego uzasadnienia, żadnej racji bytu: nasze ciała były oddzielne, nie mogliśmy odczuwać ani tych samych cierpień, ani tych samych radości, byliśmy z całą pewnością odrębnymi bytami. (…) nie lubiła miłości, nie chciała być zakochana, odmawiała tego uczucia zastrzegającego sobie prawo do wyłączności i uzależnienia, zresztą całe pokolenie odmawiało tego razem z nią. Błąkałem się wśród nich jak prehistoryczne monstrum, z moją romantyczną dziecinadą, moimi więzami i kajdanami. Dla Esther, jak dla wszystkich młodych dziewczyn z jej pokolenia, seks był tylko przyjemną rozrywką, grą uwodzenia i erotyzmu, która nie niosła za sobą żadnego zaangażowania emocjonalnego, bez wątpienia miłość, podobnie jak litość u Nietschego, była jedynie fikcją wymyśloną przez słabych, by obwiniać silnych i wytyczyć granice ich naturalnej wolności i okrucieństwu. Kobiety były słabe, szczególnie w okresie połogu, u swoich początków potrzebowały więc opieki mocnego protektora i w tym celu wymyśliły miłość, ale teraz urosły w siłę, były niezależne i wolne, toteż odmawiały zarówno wzbudzania, jak doświadczania uczucia, które nie miało już żadnego konkretnego uzasadnienia. Istniejący od wieków męski projekt, doskonale wyrażony w naszych czasach przez filmy pornograficzne, polegający na odarciu seksualności z jakichkolwiek uczuciowych skojarzeń, by sprowadzić ją do płaszczyzny czystej rozrywki, w końcu, w tym pokoleniu, został zrealizowany. To właśnie poczułem, ci młodzi ludzie nie mogli ani tego odczuć, ani tego pojąć, a gdyby nawet mogli, doświadczyliby swego rodzaju zażenowania, niczym wobec czegoś śmiesznego i wstydliwego, niczym wobec stygmatu przeszłości. Udało im się, po dziesięcioleciach uzależnienia i wysiłków, w końcu im się udało, wygnać z serc jedno z najstarszych ludzkich uczuć, i teraz było to faktem; co raz zostaje zniszczone, nie może się na nowo uformować, podobnie jak kawałki stłuczonej filiżanki nie złożą się same z siebie, osiągnęli swój cel: w żadnym momencie życia nie poznają miłości. Byli wolni”

              [Michel Houellebecq, Możliwość wyspy. Przeł. E. Wieleżyńska].

  

Obserwuję to z ogromną ciekawością – poczuciem egzotyki i zazdrością, z podziwem, rosnącym zafascynowaniem…

  

„Frustracja seksualna powoduje u mężczyzny niepokój (…). Seks, ostatni mit Zachodu, to coś, co należało uprawiać; to rzecz możliwa, rzecz, którą należało uprawiać. (…) Od lat stale nosił przy sobie prezerwatywy, nigdy do niczego mu się to nie przydało; dziwki i tak je miały”

  [Michel Houellebecq, Cząstki elementarne. Przeł. A. Daniłowicz-Grudzińska].

  

środa, 09 września 2015, alexanderson
Houellebecq_Michel,homo