~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1525. Turning Point...

  

Niespodziewany kontakt z miejsca, gdzie byłem na rozmowie kwalifikacyjnej przed miesiącem, a potem napisali, że inny ktoś przyjęty – zastępstwa chyba teraz potrzebują lub może dwóch etatów, czy dalej jestem na to chętny w każdym razie, a jeśli tak, to zaraz wyślą na badania skierowanie. Jadę więc do Wrocławia w dzień następny (przez las dzik biegnie tuż przy torach – nowość, bo zawsze tylko sarny, myszołowy, bywały też żurawie i bażanty, czaple, lisy) do centrum medycyny pracy: krwi pobranie (i znów udało się NIE zemdleć), czekanie w tłumie na badanie okulisty (jak zawsze nie wiem, po kim jestem i biernie patrzę, jak większość wciska się przede mnie), opłata i faktura, trzy godziny. Nie mam już po tym na nic chęci, więc tylko kilka tomów w Dedalusie z serii „Don Kichot i Sancho Pansa” (w tym Zmeškal oraz Bakker, których wydanie odkryłem o dzień wcześniej, podobnie jak trylogię miłość-choroba-śmierć Gardella, która tam jednak niekompletna) i pizza z mamą (co przyjechała później na zakupy) w Sycylii, która zmieniła nieco w międzyczasie wystrój i stała się Włoszczyzną. Chodziłem w płaszczu, ale bez szalika, dzień później przysnąłem popołudniem bez przykrycia, wieczorem zaczęło mnie szczypać w gardle, teraz się zjawia katar – będę chory? A przecież w poniedziałek do pracy trzeba mi – po niemal roku bezrobocia (licząc od stażu, bo w ogóle to dłużej) zostanę inspektorem do spraw korespondencji w kancelarii…

  

„Powstała nowa sytuacja; życie charakteryzuje się długimi okresami nudy, najczęściej jest niezwykle ponure; potem nagle pojawia się jakiś zakręt i ten zakręt okazuje się ostateczny”

  [Michel Houellebecq, Cząstki elementarne. Przeł. A. Daniłowicz-Grudzińska].

  

sobota, 07 listopada 2015, alexanderson
książki,praca,Wrocław,Houellebecq_Michel