~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1548. Bilans pierwszych 100 dni PiS-obolszewii...

„Sądy ogólne mają to do siebie, że znoszą wszelki światłocień wątpiącej z zasady jednostki.

Władze kraju, w jakim miałem nieszczęście się urodzić, odnoszą niewątpliwe sukcesy w praniu mózgów swojego elektoratu, gdyż do perfekcji opanowały sztukę redukcji każdego komunikatu do pozycji sądu ogólnego. Bóg, naród, suweren, Prezes, Polska – to nudne kwantyfikatory. Trzeba było je na nowo rozruszać. Dodać im paliwa, pogrzebać w resentymentach, mitach i kompleksach jak w kompostowniku. No i od razu się udało! Wrze nam oto społeczeństwo, podzielone jak tuczniki w zagrodach, i wrzenie to gwarantuje trwanie władzy, która opiera się na sądach ogólnych, z nich czerpie żywotne soki nienawiści do własnych obywateli. Na dobrą sprawę najbardziej na rękę władzy pójdziemy jako ta biomasa wtedy, kiedy zaczniemy nawzajem się wyrzynać. Logika podsycania wrzenia finalnie doprowadzi do takich lokalnych wyrżnięć.

(…) mieć świadomość praw i obowiązków obywatela demokratycznego kraju to jedno. Bronić tych praw i obowiązków to drugie. Na razie jednak jako społeczeństwo jesteśmy biomasą, która wydała z siebie, w akcie wolnych wyborów, swoją reprezentację. I na tym etapie nie zasługujemy na nic więcej.

(…) Gdziekolwiek odwracam głowę, mówi do mnie paranoiczna szczekaczka nienawiści. Hodowaliśmy ją długo, najpewniej całe te 27 lat demokracji. Teraz odezwała się głośniej i dobitniej ustami sąsiadów, ludzi, których znamy jako porządnych obywateli. Problem nie leży w obronie demokracji przed paroma konusami, którzy jej zagrażają. Rzecz rozbija się o znacznie poważniejszą kwestię świadomości społecznej i umiejętności rozpoznawania natury polityki jako takiej. Bo nie barwy partyjne się liczą, tylko zasada funkcjonowania władzy”

[Krzysztof Siwczyk, Szarzy, burzy ludzie, „POLITYKA” 2016, nr 7].

środa, 24 lutego 2016, alexanderson