~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1549. Kronika wypadków bynajmniej nie miłosnych...

Powrót na Fellow, nie wiem po co. Ostatnia rzecz, na jaką teraz jestem gotów, to spotkanie (jak gdybym kiedykolwiek zresztą był na randce). W pracy, na wejściu, bukiet żonkili; wiosna. W środę mój pierwszy urlop (pracuję 3,5 miesiąca); dziś pociąg do Wrocławia, jak codziennie, ale nie Stadion – Centrum. Na polach żurawi coraz więcej (zimą po kilka, ostatnio naliczyłem aż trzydzieści), na niebie klucze dzikich gęsi; saren dziesiątki, w tym samym miejscu regularnie para lisów. Próbuję kupić dżinsy – z tym zawsze jest najtrudniej; wszystko zbyt wąskie teraz. Przeglądam kilka książek (mam kartę, wartą 50 zł, za wypełnianie ankiet w Internecie, lecz wszystko, co by mogło mnie interesować, nieco droższe), na Placu Solnym już rozchodzi się manifestacja KOD-u. Odnotowuję nowe przejście w ciągu Świdnickiej i bielejące OVO. Wczoraj powrotny pociąg utknął wraz ze mną stację wcześniej (ojciec musiał przyjechać samochodem; od kiedy most jest, to nie problem. Ile jednakże było takich przygód dojazdowych od lat studiów – urok mieszkania w Pierdziszewie), dziś już bez przeszkód, nie licząc zatłoczenia. Nic więcej się nie wydarzyło, kolejne coś – nieprędko…

sobota, 27 lutego 2016, alexanderson
homo,Wrocław,praca