~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1551. Ulotność i kajdany...

Zima powraca na dwa dni. W poniedziałkowy ranek śnieg na wszystkim – czy też: ze śniegu wszystko, bo oblepione szczelnie mokrymi drobinkami najmniejsze nawet źdźbła, gałązki. Potężne drzewa wydają się jak z porcelany; las-poemat. Chciałoby się to uwiecznić, jak w Warszawie, gdy się jechało wcześnie „upolować” w takiej szacie Świątynię Sybilli czy Zamek Ujazdowski. Tymczasem już się nie robi wcale zdjęć – jedyna rozrywka i wytchnienie odłożone, musiały ustąpić pracy. Przerażające, że ta konieczność do przeżycia jest jednocześnie czymś, co właśnie żyć – tak, jak by się to widziało – nie pozwala…

czwartek, 03 marca 2016, alexanderson
Tagi: praca
praca