~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1587. „To-morrow, and to-morrow, and to-morrow”...

Przez tydzień sam, bo rodzice nad morzem, w Kołobrzegu; w upalny weekend, wolny czwartek działkowe opalanie – nareszcie relaks, słońce. Spokój. Po wszystkim już; te trzy dni oraz Gdańsk – jedyne me wakacje. A teraz dziewięć miesięcy pracy, senności popołudniem, czarnych myśli. Bez celu i bez sensu. Nie umiem pisać już. Codzienność mnie wykańcza…

„[25 V 1932] Boże, jakże ja cierpię! Cóż to za straszna rzecz ta moja skłonność do intensywnego odczuwania wszystkiego (…); myślę tylko o tym, jak mam znieść jeszcze rok czy dwadzieścia lat; ta bezsensowna bezcelowość egzystencji; to wieczne, kołowrotkowe poczucie, że idzie się dalej i dalej, i dalej, a celu nie ma”

[Virginia Woolf, Chwile wolności. Dziennik 1915-1941. Przeł. M. Heydel].

poniedziałek, 05 września 2016, alexanderson
praca,Shakespeare_William,Woolf_Virginia