~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1623. Isolato...

Dwutygodniowy urlop. Przeddzień wyjazdu. Jedyne w roku dni, gdy będę całkiem sam – bez współpracowników, bez rodziców. I ta samotność krótka tam wydaje się niezbędna, by znosić tę codzienną, inną tutaj

„Nie jestem odizolowany (…), codziennie tylko z nową energią zapewniam sobie konieczne odosobnienie, którego potrzebuję, żeby posuwać się naprzód. Niekiedy jestem bezwzględny, ranię bliskich mi ludzi. Jeśli w moich możliwościach percepcji nastaje absolutny bezruch, na ogół wychodzę (…), przeważnie sam, przechadzam się (…), próbuję się ze sobą uporać. (…)

Częstokroć największą przyjemność stanowi dla mnie studiowanie powietrza i wielokilometrowy marsz (…). Mając poczucie, że ostatecznie jestem absolutnie wolny, odczuwam, być może, szczęście”

[Thomas Bernhard, Zaburzenie. Przeł. S. Lisiecka].

niedziela, 18 czerwca 2017, alexanderson
samotność,Bernhard_Thomas