~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1638. Lo straniero...

„Krew Saamów” (Szwecja / Norwegia / Dania’2016; reż. Amanda Kernell). O tym, jak wdrukowują w ciebie pogardę do tego, co twoje; jak chcesz od siebie / swoich / swego uciec – pragniesz i dążysz za cenę wyrzeczenia. Stajesz się kimś i jednocześnie nikim, zostajesz sam ze sobą. Opresja społeczeństwa, rozpacz poszukującej świadomości – wszystko w zaciętej twarzy, w spojrzeniu bohaterki. Realizm i oniryzm; przepiękne, wstrząsające kino. I mimo całej tej lapońskiej egzotyki wiesz, czujesz, że to znowu ty – „obcy, bezdomny, nigdzie nie przynależny, nie pożądany i nie pożądający niczego” (Eugene O’Neill, Zmierzch długiego dnia. Przeł. W. Komarnicka i K. Tarnowska). Ty jednak będziesz uciekał tylko w głąb, drugi już raz się nie wyrwiesz…

wtorek, 05 września 2017, alexanderson
filmy,O'Neill_Eugene