~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1658. Wady ukryte...

Już pięć wizyt u periodontologa w ostatnich tygodniach. Studenci się nade mną pochylają pod okiem profesora. Zapalny stan przyzębia – długie zabiegi oczyszczania (nowe słownictwo: furkacja, kieszonki dziąsłowe i kiretaż), wrażenie, jak gdyby coś odłupywano mi od zębów. Pierwszy raz w życiu znieczulenie, trudność w mówieniu z powodu paraliżu ust, w dwóch miejscach kilka szwów. Poważne obniżenie dziąseł i dwa ubytki kości – zanika mi część szczęki. Dziedzictwo ojca oraz dziadka, którzy stracili swoje zęby – przynajmniej mi nie grozi wyłysienie, sądząc po nich. Ale też oklepane „Zdrowia życzę!” zacznie od tej Wigilii, co za tydzień, mieć znaczenie…

„Mam raka z nagromadzenia się upokorzeń, przez które przeszłam w moim życiu. Tak dochodzi do tej choroby. Z obrzydzenia do siebie, ciało nabiera cech złośliwości i zaczyna się samobójczo pożerać”

[John Maxwell Coetzee, Wiek żelaza. Przeł. A. Mysłowska].

niedziela, 17 grudnia 2017, alexanderson
Coetzee_John Maxwell