~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1671. The Prodigal Son...

„Parter, a właściwie suterenę, zajmuje obecnie syn Abel, który po nieudanej próbie uniezależnienia się powrócił w wieku trzydziestu dwóch lat na łono rodziny. Powrócił z fanfarami, by nie okazać skruchy. Pastor przyjął go bez słowa. Jakby nic się nie stało. Za to Elvira, jego żona, powitała syna z entuzjazmem. Nikt nie skomentował faktu, że Abel, wprowadzając się z powrotem, przyznał, iż mimo swego wieku potrafi żyć jedynie na koszt rodziców. Jak dziecko. Tyle że dziecko przyjmuje swoją sytuację naturalnie. Z radością.

(…) Czy wciąż ma ambicje? A jeśli tak, to czy dane mu będzie je zrealizować? I gdzie »spełni się« najlepiej? W cieple domowego ogniska – a skończył już trzydzieści dwa lata – czy w wielkim, wrogim świecie, ze świadomością, że za każdą, choćby najskromniejszą aspirację przyjdzie płacić coraz większym wysiłkiem. Jak przekona samego siebie do rezygnacji z darmowej wygody i ponownego wyjścia na zewnątrz? Czy powie sobie: dość tego, Ablu Pagán, nie ma na co czekać, przyszłość to teraźniejszość? (…) Czy będzie w stanie zaprzeczyć rzeczywistości, by wynieść ją do poziomu marzeń? Czy potrafi zignorować to, co psuje obraz idealnej egzystencji Abla Pagána, farciarza nad farciarzami? A może powinien pogodzić się z tym wszystkim, co uniemożliwia mu szczęśliwe życie, szczęśliwe, to znaczy samodzielne, wolne, bez konieczności podporządkowywania się rodzinie albo zwierzchnikom? Musiał wybrać. (…) Wypalamy się, pożądając niemożliwego”

[Carlos Fuentes, Wszystkie szczęśliwe rodziny. Przeł. B. Jaroszuk].

niedziela, 25 lutego 2018, alexanderson
Fuentes_Carlos