~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1694. Das Ende des Liedes...

Pierwszy mój tydzień po powrocie. Kolejny awans, podwyżka o 400 złotych, dość spore opóźnienie w mym zespole, kolejny etap we wdrażaniu Lean Management, próby zerwania z wychodzeniem o kilkadziesiąt minut później niż czas pracy. Jesienią firma przeprowadza się do centrum, w Warszawie otworzyli mały oddział – nic tam na razie dla mnie, nadzieja nikła, że kiedyś się rozrosną. Tymczasem znowu dzień za dniem, pieniądze odkładane nie wiem na co. O Ani myśli częste, poczucie opuszczenia (ludzi / przez ludzi) straszne. Za rok stolica znów – tam też samotność, ale w niej chociaż jakiś relaks. I tak od pustki w pustkę, od przygnębienia w melancholię. Nic do przeżycia, nic już do zapisania nie ma…

niedziela, 08 lipca 2018, alexanderson
Warszawa,praca,samotność