~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1718. Nocturnal Animals...

Od miesięcy, lat kilku łzawienie nieustanne – na wietrze, zimnie, słońcu, coraz bardziej. Od tygodni wielu zaś zapalny stan, na światło nadwrażliwość, niewychodzenie z domu. Oczy czerwone tak, że puchną, spojrzenie boli – ją, mnie moje na nią także. I oto chodzi zgięta w pół, wzrok w ziemię, twarz ręką przysłonięta, na łazienkowej lampie ręcznik, rolety w dół i światła wygaszone. W ciemności jej popołudnia i wieczory, bierne siedzenie na kanapie, bez wyglądania świtu. A my wraz z nią, przystosowani, pogodzeni. Jak nietoperze, wampiry chroniące się przed blaskiem, przemykamy. Ciszej, intymniej teraz, minimalniej. Oczekiwanie, się-wsłuchiwanie, hibernacja. Jak tylko próg przestąpisz, kiedy wracasz, ciemno już, prawie noc…

wtorek, 19 lutego 2019, alexanderson
Tagi: rodzina
rodzina