Dziennik człowieka zbędnego ~ bez właściwości ~ z podziemia
piątek, 23 września 2016
1590. „Dla niebogaczy są prognozy złe”...

Koszmarem było siedzieć w biurze podczas upalnych dni, zaledwie tydzień temu. Lecz i wstawanie niemal świtem w tak chłodne poranki jak obecnie, jest torturą. Pół roku teraz chmur i deszczu, zima, mróz, błoto, wiatr i śniegi. Nie dość, że klimat to przywilej (nie każdy może się urodzić w Kalifornii) – także cieszenie się pogodą, dniem, czas wolny jest luksusem bogaczy…

niedziela, 18 września 2016
1589. Don’t Speak...

„– Ile języków Pan zna?

– Żadnego. Znam wiele słów z różnych języków”

[Jurij Andruchowycz, Perwersja. Przeł. O. Hnatiuk i R. Rusnak].

Przypomnij mi, jaką filologię ukończyłeś? – pyta mnie koleżanka w pracy. To Ty mówisz po rosyjsku, tak?

Już nie – ucinam szybko. Ja nawet i po polsku już prawie w ogóle nie rozmawiam…

„(…) potrafił godzinami siedzieć z nami przy stole i nie odezwać się słowem. Nieobecny duchem, w aurze melancholii, patrzył przed siebie, palił, niekiedy zanucił kilka taktów, które akurat przemknęły mu przez głowę, wzdychał, masował pożółkłe od nikotyny palce – i milczał. Milczał, dopóki ktoś nie skubnął go w rękaw, prosząc o jakąś informację, której zresztą tamten gotów był udzielić natychmiast, wyczerpująco i uprzejmie, bez względu na pytanie: czy o Schuberta, czy o Talmud, czy też o historię Węgier. Ledwie kończył swój wywód, a już znowu pogrążał się w milczeniu, które jedni tłumaczyli nieśmiałością, inni brakiem pewności siebie, większość zaś uważała, że to szczególna forma łagodnej arogancji”

[Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

poniedziałek, 12 września 2016
1588. The freedom to choose our prison...

Jak Ty wytrzymasz jeszcze te półtora roku? – pyta mnie mama, widząc moje popołudniowe osłabienie. A przecież – tu, gdzie indziej – jeszcze trzydzieści lat, dopiero stary, schorowany możesz pożyć. Jak inni znajdują siły, czas na dodatkowe aktywności? Senność i zniechęcenie w dni robocze, w weekendy odsypianie, bezczynność i leżenie. I tyle z życia – żeby pieniądze choć, dające samodzielność. Choć innym widocznie wystarcza, znów tylko ze mną coś nie tak. Z pozoru wygodnictwo, w istocie piekło domu – przestaję nawet marzyć już, że można by inaczej…

„Właśnie na tym polega życie, na przyzwyczajaniu się do rzeczy, które są zwyczajnie nie do zniesienia…”

[Doris Lessing, Złoty notes. Przeł. B. Maliborski].

23:05, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 05 września 2016
1587. „To-morrow, and to-morrow, and to-morrow”...

Przez tydzień sam, bo rodzice nad morzem, w Kołobrzegu; w upalny weekend, wolny czwartek działkowe opalanie – nareszcie relaks, słońce. Spokój. Po wszystkim już; te trzy dni oraz Gdańsk – jedyne me wakacje. A teraz dziewięć miesięcy pracy, senności popołudniem, czarnych myśli. Bez celu i bez sensu. Nie umiem pisać już. Codzienność mnie wykańcza…

„[25 V 1932] Boże, jakże ja cierpię! Cóż to za straszna rzecz ta moja skłonność do intensywnego odczuwania wszystkiego (…); myślę tylko o tym, jak mam znieść jeszcze rok czy dwadzieścia lat; ta bezsensowna bezcelowość egzystencji; to wieczne, kołowrotkowe poczucie, że idzie się dalej i dalej, i dalej, a celu nie ma”

[Virginia Woolf, Chwile wolności. Dziennik 1915-1941. Przeł. M. Heydel].

środa, 31 sierpnia 2016
1586. Z cyklu: Przeczytane (LVI) - Sierpień...

1. Jan Potocki, Rękopis znaleziony w Saragossie [ostatnia wersja autorska z 1810 roku]. Przeł. A. Wasilewska, Kraków 2016;

2. Doris Lessing, Złoty notes. Przeł. B. Maliborski, Warszawa 2009;

3. William Naphy, Andrew Spicer, Czarna śmierć. Przeł. A. Dębska, Warszawa 2004.

Tagi: książki
20:31, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
1585. Jej punkt widzenia (II)...

„(…) nie chodzi o to, że źle nam się układało, bo się nie układało źle, nie było scen, nie było kłótni, nie było innych kobiet, do tego też bym nie dopuściła, prawda jest taka, że od pewnego momentu poczułam się zmęczona osobą, która potrafiła całymi tygodniami siedzieć w kącie, nie robiąc nic, i rozpamiętywać przeszłość, więc pewnego pięknego dnia stwierdziłam, że chciałabym, żeby on się zakochał i zostawił mnie w spokoju”

[António Lobo Antunes, Podręcznik dla inkwizytorów. Przeł. W. Charchalis].

„Powtórzyła, że bardzo żałuje, że tak mnie niszczono i że się poddałem, choć początkowo wydawało się jej, że jest inaczej, wręcz przeciwnie (…), początkowo podziwiała we mnie, że niszczono mnie, ale ja jednak się nie poddałem, tak mnie wtedy oceniała i się pomyliła (…). Powtórzyła, że chciała mnie uratować, ale bezowocność jej starań, oddania i miłości zabiły w niej uczucia, którymi mnie darzyła, jest nieszczęśliwa, pozostało w niej tylko poczucie pustki i daremnego trudu”

[Imre Kertész, Kadysz za nienarodzone dziecko. Przeł. E. Sobolewska].

poniedziałek, 15 sierpnia 2016
1584. Failed Exam...

„Nie jest głupi. Wie, że jako kochanek niczym się nie odznaczył. Nigdy w sercu kobiety nie wzbudził uczucia, które uznałby za wielką namiętność. Kiedy spogląda wstecz, stwierdza, że właściwie nigdy nie był obiektem namiętności, takiej prawdziwej namiętności, silniejszej czy słabszej. Jakoś to chyba o nim świadczy. Co się tyczy wąsko rozumianego seksu, podejrzewa, że ma w tej sferze dość nędzne wyniki i w zamian też bywa raczej nędznie obdarzany. Jeśli ktokolwiek jest temu winien, to tylko on sam. Póki brak mu serca, póki się dystansuje, trudno przecież oczekiwać, że kobieta nie będzie także zachowywała dystansu.

Czy seks jest miarą wszystkiego? Jeśli John w tej dziedzinie zawodzi, czy tym samym oblewa egzamin z całego życia? Byłoby mu łatwiej, gdyby nie okazało się to prawdą. Ale kiedy rozgląda się wokół siebie, nie widzi nikogo, kto nie korzyłby się przed bogiem seksu – może z wyjątkiem paru dinozaurów, reliktów epoki wiktoriańskiej. Nawet Henry James – taki niby poprawny, wiktoriański – na niektórych stronicach mrocznie daje do zrozumienia, że w ostatecznym rozrachunku seks jest wszystkim”

[John Maxwell Coetzee, Lato.

Sceny z prowincjonalnego życia III. Przeł. D. Żukowski].

czwartek, 11 sierpnia 2016
1583. Jej punkt widzenia (I)...

„(…) za każdym razem myślała: »Kiedyż on wreszcie się rozkręci?« – ale jednocześnie bawił ją, a nawet trochę wzruszał jego brak pewności siebie i fakt, że bez jej pomocy prawdopodobnie nie rozkręci się nigdy. Stopniowo jednak irytacja zaczęła brać górę”

[Vladimir Nabokov, Król, dama, walet. Przeł. L. Engelking].

„John był przyjacielem w czasie, gdy na mojej życiowej drodze pojawiły się wyboje, podporą, na której czasem się wspierałam, ale nie mógłby stać się moim kochankiem w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Do autentycznej miłości potrzeba dwojga pełnych ludzi, którzy muszą do siebie pasować jak jin i jang, kontakt i wtyczka. Jak mężczyzna i kobieta. My nie pasowaliśmy do siebie. (…) John nie był stworzony do miłości. Nie był tak skonstruowany, by się dopasowywać lub żeby ktoś mógł dopasować się do niego. Był jak sfera. Jak szklana kula. Nie dało się do niego podłączyć”

[John Maxwell Coetzee, Lato.

Sceny z prowincjonalnego życia III. Przeł. D. Żukowski].

poniedziałek, 08 sierpnia 2016
1582. Inicjacje i transgresje...

Sześć lat od tamtego poranka we Flensburgu, między wycieczką do Lubeki (por. 823) a Hamburgiem (por. 825), po pierwszym wspólnym spaniu w jednym łóżku, kiedy uśmiechy po przebudzeniu i wpatrywanie w siebie dały odwagę palcom do delikatnych muśnięć, a wargom do gorącego zwilgotnienia naszych ciał. Kolejne odsłaniane warstwy i przesunięcia granic; jeszcze bez tej ostatniej – to później, tego dnia wieczorem – która przyniesie zawód, łzy i tak już będzie zawsze. W poczuciu, że wreszcie budzi się, dopełnia męskość, niespełna dwa miesiące przed trzydziestką. Że – tak już sobie bliscy – stajemy się od teraz nierozłączni (pragnienie, by być ciągle przy niej, wciąż trzymać ją za rękę), a ja otwieram się na innych, zyskuję radość, pewność. Jeszcze bez świadomości swojego kalectwa na tym polu, tracenia się naszego przez odległość; tego, że zwątpię ostatecznie, obrażę się na świat i życie, wycofam ostatecznie…

„Podobno rozczarowanie wywołane nieudanym debiutem erotycznym naznacza mężczyznę piętnem traumy i decyduje o jego dalszych losach. Ktoś zostaje mizoginicznym mizantropem lub homoseksualistą, a jeszcze ktoś inny Kubą Rozpruwaczem”

[Tadeusz Klimowicz, Pożar serca. 16 smutnych

esejów o miłości, o pisarzach rosyjskich i ich muzach].

Tagi: kobiety
22:31, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
sobota, 06 sierpnia 2016
1581. (p)Rezydent...

Rok urzędowania Andrzeja Dudy. Ułaskawienie partyjnego kolesia jeszcze przed prawomocnym wyrokiem, kilkukrotne złamanie konstytucji, na straży której go postawiono, nocne czatowanie z gówniarzerią typu „ruchadło leśne” czy „seba sra do chleba” i firmowanie bez choćby mrugnięcia okiem wszystkich niegodziwości rządzącej PiS-bolszewii – do tego sprowadza się podsumowanie, to jest rzeczywisty poziom „dobrej zmiany”. I jeszcze ten przeciągły uśmieszek tępego samozadowolenia, absurdalna atmosfera para-religijnego kultu wokół niego, żenujące zabiegi o choćby uścisk ręki swojego pożal się Boże prezesika, dla którego jest tylko chłoptasiem na posyłki, depozytariuszem długopisu. Prezydentura na kolanach przed Kościołem i Jarosławem Kaczyńskim. Pałac znów ledwie Namiestnikowski. Hańba i wstyd z każdym słowem i uczynkiem. Cztery lata jeszcze trzeba czekać – i Trybunałem Stanu MUSI się to skończyć…

23:42, alexanderson , Polityka / Historia / Polska
Link
niedziela, 31 lipca 2016
1580. Z cyklu: Przeczytane (LV) - Lipiec...

1. Zachar Prilepin, Klasztor. Przeł. E. Rojewska-Olejarczuk, Poznań 2016;

2. Renata Lis, W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu, Warszawa 2015;

3. Jean-Louis Flandrin, Historia rodziny. Pokrewieństwo, dom, seksualność w dawnym społeczeństwie. Przeł. A. Kuryś, Warszawa 2015.

Tagi: książki
21:12, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 29 lipca 2016
1579. ŚDM...

Co ich tak wciąż raduje? Co każe śpiewać całe dnie i tańczyć na ulicach? Skąd ten entuzjazm, który podsyca dodatkowo byle drobiazg? Jak im przychodzi to porozumienie ponad podziałami, ta łatwość obcowania? Czy to jest właśnie młodość, tak to wygląda i tak to się przeżywa (bo to, że jestem jednym z przedwczesnych emerytów, o jakich mówił papież, nie budzi wątpliwości)? To za tym tęsknię, tego mnie ongiś pozbawiono, sam tego się wyrzekłem?...

„Należę do ludzi, którzy żyją o jeden etap szybciej. Młodość przeżywałem w dzieciństwie, wiek dojrzały w młodości, a starość rozpocząłem przed czterdziestką. Daję ci słowo, Misiu, zdarzają się tacy ludzie. Popatrz na mnie, kogo ja dziś mogę zafrapować, urzec, jaka dziewczyna poszłaby ze mną bezinteresownie, kto dałby mi łaskę uniesienia albo choćby niepokoju miłosnego. (…) Chodzi mi o to, Misiu, że już jestem poza, na zewnątrz, rozumiesz? Sam wiem o tym doskonale i nie ośmielam się nawet próbować. Dlatego tak cholernie tęskno do drugiego człowieka, tak kurewsko ciągnie do ludzi.

(…) Ty myślisz, że jestem ciotą? Misiu, jestem dużo niżej. Jestem żebrakiem”

[Tadeusz Konwicki, Wniebowstąpienie].

„Niemal wszystko, co jest przedmiotem ludzkich pragnień, było mu odmówione, życie zacisnęło się wokół niego, obnażając całą jego kruchość i bezradność, cierpienie wplecione w samą tkankę przeżywania. Krzyk z listów powtarza się niemal nieprzetworzony w jego tekstach: pragnienie ludzi, wyciągniętych rąk, afirmacji, jaką mogą dać inni”

[Ewa Bieńkowska, Spór o dziedzictwo europejskie. Między świętym i świeckim].

środa, 27 lipca 2016
1578. The Heat...

Od kilku tygodni w dziale za szklaną ścianą obok nas pracuje nowy chłopiec. Nadzwyczaj ładna buzia, usta i nieco smutne oczy, uśmiech; wydaje się dość cichy, skromny, choć kilka jego fajnych zdjęć (w tym bez koszulki, z tatuażem), jakie znalazłem na Facebooku, nieco mnie (pozytywnie!) zaskoczyły. Z pociągu powrotnego zaś codziennie wysiada razem ze mną inny młody pan, zabójczej wręcz urody – te ostre śniade rysy, nowa świetna fryzura, spojrzenie, pod którym gną się nogi. Za każdym razem na peronie od razu zapala papierosa. Idziemy obaj w stronę kładki (wpatruję się w jego obnażone łydki) – on w prawo, ja na lewo (w tę stronę ludzie przechodzą poprzez tory, ja jeden dążę górą). No i jest jeszcze Bambi, tam, w Warszawie, zdaje się wolny już, prześliczny (on tylko gej na pewno) – lecz cóż z tego. Trzech do się-wpatrywania, zachwycania – nie poznam nigdy z nich żadnego…

„Zbyt to wszystko obce i zbyt tego wiele, skarży się: chcę wracać na swoje śmieci, do życia, które znam.

Wycofanie – oto co jej dolega. (…) Kogoś jej to przypomina. Kogo? Tę bladą młodą Angielkę z Drogi do Indii, tę, która nie wytrzymuje, która ulega panice i kompromituje wszystkich dookoła. Która nie może znieść intensywności żaru”

[John Maxwell Coetzee, Elizabeth Costello. Przeł. Z. Batko].

piątek, 22 lipca 2016
1577. In cerca d’autore...

„[18 I 1974] Dzienniczek ten – to szubieniczka moja poranna.

Jestem zupełnie wyczerpany, nic nie robiąc. Tym, co zużywam na wewnętrzne szarpanie, mógłbym uruchomić małą elektrownię. Tymczasem niczego nie produkuję poza wyczerpaniem.

Ja jestem sześćdziesiąt postaci w poszukiwaniu autora”

[Sławomir Mrożek, Dziennik. Tom II. 1970-1979].

09:33, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
środa, 13 lipca 2016
1576. Wspomnienia z Pomorza (III) - Malbork...

Tagi: fotografie
20:10, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
czwartek, 07 lipca 2016
1575. Wspomnienia z Pomorza (II) - Stogi / Górki Zachodnie (gejowski odcinek nagiej plaży)...

  

                   „Słońce bez cienia na wyciągniętych

                    męskich ciałach. Milczy cnota.

 

                    Dusza – wraz z morzem –

                    pogrąża się w błyszczącym śnie.

                    Nagle podrywają się – młode wysepki – zmysły.

 

                    A grzechu już nie ma”

                                        [Sandro Penna. Przeł. J. Mikołajewski].

 

22:16, alexanderson , Miłość (?) / Seks (!)
Link
poniedziałek, 04 lipca 2016
1574. Wspomnienia z Pomorza (I) - Gdańsk...

Tagi: fotografie
20:38, alexanderson , Zdjęcia: Spacery / Podróże
Link
czwartek, 30 czerwca 2016
1573. Z cyklu: Przeczytane (LIV) - Czerwiec...

1. Witold Rybczyński, Dom. Krótka historia idei. Przeł. K. Husarska, Kraków 2015;

2. Filip Springer, Księga zachwytów, Warszawa 2016.

Tagi: książki
22:44, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
poniedziałek, 27 czerwca 2016
1572. The end of the beginning...

Wróciłem po tygodniu. Moc wrażeń pozytywnych i jeszcze więcej zdjęć. Dużo zwiedzania i lubianego tak chodzenia ulicami. Świetna architektura i detale. Pogoda generalnie dopisała – aż zbytnio nawet, chwilami brakowało w kadrze chmur, zbyt ostre było światło. Nie cały program też udało się wypełnić. A jednak była to jedna z największych przygód w życiu. Na dobrą sprawę pierwsza też tak w pełni samodzielna moja podróż (bo Niemcy oraz cztery razy Kraków były wszak z Anią; morze w dzieciństwie i Karkonosze z rodzicami; Tatry z liceum; Łódź u chłopaków J+P; tylko w Warszawie żyłem sam). I pewne drobne, jednakże przełomowe doświadczenie, natury w pewnej mierze seksualnej. Już wiem, że w przyszłym roku chcę tam znowu – dokończyć niezrealizowane, pełniej się rozsmakować w spróbowanym…

23:21, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
niedziela, 19 czerwca 2016
1571. Le poéme des trains...

„To, jaka będzie jazda pociągiem, rozstrzyga się w ciągu pierwszego kwadransa, przeważnie nawet w pierwszych minutach.

(…) Nie jestem kimś, do kogo ludzie chętnie się przysiadają. To nic nowego, ale wciąż czuję się dotknięty tym faktem, choć zawsze oddycham z ulgą, ilekroć ktoś po krótkim wahaniu idzie dalej”

[Ingo Schulze, Komórka. Przeł. R. Wojnakowski].

06:28, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 80
Archiwum
Tagi