~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
czwartek, 31 stycznia 2013
1218. Z cyklu: Przeczytane (XIII) - Styczeń...

  

1. Marcin Zaremba, Wielka Trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys, Kraków 2012;

2. Robert V. Hine, John Mack Faragher, Pogranicza. Historia amerykańskiego Zachodu. Przeł. T. Tesznar, Kraków 2011;

3. Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski, Przewodnik po powstańczej Warszawie, Warszawa 2012.

  

Tagi: książki
21:53, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 29 stycznia 2013
1217. Is og ild...

  

Pensja za grudzień napływa przed tygodniem – 688,93 zł. Jest szansa, że potrwa to do czerwca – mógłbym wówczas i bez wsparcia rodziców przeciągnąć tę Warszawę do kolejnej zimy. Obecna niespecjalnie daje się we znaki – twarz nie przemarza, jak w poprzednich latach, nie muszę chować uszu pod zabójczą dla fryzury czapką. Na trasie dom – przystanki – praca wystarcza kurtka jesienna (konieczność z braku innej), a pod nią dwa sweterki. Mocniej jednak hartuje siedzenie w piwnicy Ministerstwa, gdzie drgawki z zimna – chodzę wciąż do łazienki piętro wyżej, by w ciepłej wodzie rozgrzewać nieco dłonie. Już mróz na zewnątrz bardziej jest przyjazny niźli te chłodne mury. Czuję, jak z każdym dniem zastygam – ja, co nie miałem nigdy szansy się rozpalić…

  

„(…) często zastanawiałem się, czy wewnętrzna pustka i zlodowacenie nie jest ostatecznie warunkiem tego, by za pomocą przewrotnych popisów przekonać świat, że biedne serce wciąż jeszcze goreje żywym płomieniem”

        [Winfried Georg Sebald, Pierścienie Saturna. Przeł. M. Łukasiewicz].

   

sobota, 26 stycznia 2013
1216. Animal Farm...

  

Przed ubiegłorocznym pierwszym czytaniem w Sejmie dwóch projektów ustaw o związkach partnerskich wysłałem za pomocą przygotowanego przez KPH formularza list do wszystkich 460 posłów z prośbą o poparcie i zapytaniem o ich postawę podczas głosowania. Odpowiedziało mi trzech parlamentarzystów (w tym dwóch przez asystentów). Przed tygodniem, jako że sprawa znów stanęła na forum parlamentu, ponowiłem to działanie – tym razem odpisało czterech posłów. A zatem ledwie siedmiu (1,5% ogółu) wykazało choćby formalne zainteresowanie głosem obywatela Rzeczypospolitej.

Czwartkowa „debata” nad skierowaniem do dalszych prac w komisjach trzech projektów ustaw o związkach partnerskich przerodziła się w żenujący popis ignorancji, wtórnego analfabetyzmu, zakłamania, nienawiści, uprzedzeń, wulgarności oraz ewidentnie sprawiającego radość upokarzania innych ludzi. Sytuacja, w której reprezentanci Narodu z trybuny Sejmu Najjaśniejszej RP wypowiadają się z pogardą o tysiącach swoich współobywateli, jest dowodem ich krańcowego moralnego zbydlęcenia (tym większego, że okraszonego frazesami o „wartościach”, „polskości” i „tradycji”). Kolejny raz można było odnieść wrażenie, że zamiast wybierać najlepszych, traktujemy Sejm jak ściek, zsyp na najprymitywniejsze spośród społeczeństwa menty. To nie jest parlament tylko folwark zwierzęcy – stado myślących jedynie o korycie ordynarnych knurów, wśród których bryluje locha Krystyna Pawłowicz…

Modyfikując nieco list, zawarty na stronach kwartalnika „Liberté!”, wysłałem dziś e-mail do 46 posłów Platformy (coraz mniej) Obywatelskiej, którzy sprzeciwili się nawet projektowi własnej partii. Moja osobista sympatia i szacunek do premiera Donalda Tuska może już nie wystarczyć, gdy znów trzeba będzie udać się do urny…

  

Szanowni Państwo,

Jako wyborca Platformy Obywatelskiej pragnę wyrazić swoje najgłębsze oburzenie odrzuceniem przez Państwa projektów ustawy o związkach partnerskich, w tym projektu autorstwa PO, a także Waszym co najmniej milczącym przyzwoleniem dla języka pogardy wobec obywateli RP, jaki zaprezentowano podczas wystąpień sejmowych.

Udowodniliście tym samym, że kierujecie się uprzedzeniami, a nie interesem tysięcy Polek i Polaków żyjących w związkach nieformalnych. Dyskryminację prawną i obyczajową Waszych współobywateli o orientacji homoseksualnej uważam za niedopuszczalną. Podobnie jak uniemożliwianie debaty nad istotnymi problemami społecznymi poprzez odrzucanie projektów ustaw jeszcze przed skierowaniem ich do szczegółowych prac w komisjach sejmowych.

Artykuł 18 Konstytucji RP nie ma charakteru ekskluzywnego (wykluczającego) – nakazuje co prawda szczególnie chronić małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, lecz nie uniemożliwia to innego rodzaju ochrony prawnej dla innych form związków międzyludzkich. Są one faktem społecznym. Możecie Państwo zamykać oczy na pewne zjawiska, ale nie przestaną one przez to istnieć.

Waszym obowiązkiem jako Posłów RP jest działanie na rzecz wszystkich obywateli Rzeczypospolitej. Taką właśnie wysoko płatną umowę na czas określony obywatele z Wami zawarli i w razie niewywiązywania się z powierzonych Wam zadań mogą ją wypowiedzieć.

O ile nie zmienicie Państwo zdania w kwestii związków partnerskich, proszę nie liczyć na moje poparcie dla Państwa nieobywatelskiej partii w kolejnych wyborach.

Z poważaniem…

  

czwartek, 24 stycznia 2013
1215. Gwiazdy milczące...

  

Dwie kobiece twarze zgasłe w dniach ostatnich; podobne i tak różne te odejścia. Jedna wydobyta z mroku anonimowości przed paroma laty, prywatność, co stała się publiczna; druga, już dekady temu w blasku sławy, wycofuje się stopniowo, w cień usuwa, popada w zapomnienie. Pierwszą poznajemy, gdy wiekowa, przeorana zmarszczką czasu i historii, obowiązkiem, rolą. Druga już na zawsze młoda, zjawiskowo piękna, biel wśród czerni, taśmą wygładzone lico. Matka ważnych Braci. Żona wybitnego Męża. Obca – bliska. Diabły – i Anioły. Samolot i „Pociąg”. Histerycznie rozgłośniony pogrzeb. Śmierć niezauważona, cicha. Spotykają się gdzieś teraz, przechodząc w inny wymiar, podają udręczone ręce, do siebie uśmiechają…

    

Jadwiga Kaczyńska (1926-2013)

Lucyna Winnicka (1928-2013)

  

poniedziałek, 21 stycznia 2013
1214. Die Mauern stehn sprachlos und kalt...

  

      

  

                   „Lód zwisa z krawędzi dachu.

                    Sople: gotyk do góry nogami.

                    Abstrakcyjne bydło, wymiona ze szkła”

                              [Thomas Tranströmer, Sześć zim. Przeł. L. Neuger].

     

      

  

sobota, 19 stycznia 2013
1213. „TV screen makes you feel small / No life at all”...

  

Buntował się, słabł i chorował od tygodni, choć kiedy było trzeba, wracał do życia, wskrzeszał swą podstawową funkcję. Czasem starczało parę mocniejszych klapsów, częściej – trzeba go było kilkadziesiąt razy włączać i wyłączać. Teraz już nie ma sił ozdrowieć – okno na świat zmieniło się w wielkie radio. Czernią ziejący, choć gadający ekran, co pustki towarzyszem był, oparciem i pociechą, a teraz sam potrzebuje rehabilitanta…

  

„Telewizja była jego nową kryjówką (…). Przyszły mu do głowy słowa pisarza Alfonsa Cervery, że rodzina co noc obumiera po trochu przed telewizorem. Była to błyskotliwa metafora oddająca wieczne milczenie i niestykające się ze sobą życie oraz śmierć członków jednej rodziny – i wszystkich rodzin: rozbitych, rozpadających się, zjednoczonych przed telewizorem przez pierwszy lepszy program, ale nieczułych i obojętnych na to, co dzieje się wokół, nawet na agonię. (…) Ale telewizja miała i tę zaletę, że odgradzała od otoczenia, była jak wyposażony w izolację akustyczną klosz z pancernego szkła, przez które nie przenikają niepożądane głosy i który pozwala ignorować twarze napęczniałe od pretensji i żądań, skarg i zarzutów. Dla Juana telewizja była sznurem służącym do rozwieszania na wietrze szmat życia, namokłych przez noc od łez, wilgotnych od przypływów i odpływów bólu – następujących w rytmie wspomnień oraz zgryzot, a nie za sprawą oddziaływania księżyca”

             [Antonio Gómez Rufo, Żegnajcie, mężczyźni. Przeł. M. Płachta].

  

wtorek, 15 stycznia 2013
1212. Explanation...

  

Mam czelność o „tym” pisać, bo zbyt się wstydzę mówić. Wyjawiam jako ofiara zmowy przemilczenia. By inni nie zaznali – jak ja zakłamania, siebie skompromituję prawdą ostatecznie

  

„Nie wiem, z jakiego powodu u mnie wszystko zawsze musi być inaczej, a nawet jeśli wiem, prościej będzie, gdy będę żył w mniemaniu, że nie wiem. W ten sposób uniknę tłumaczenia się. Okazuje się jednak, że tłumaczenia niepodobna uniknąć, bezustannie coś tłumaczymy albo się tłumaczymy, tego wymaga od nas to niewytłumaczalne zjawisko i zespół uczuć, jakim jest życie, tłumaczenia żąda nasze otoczenie, i wreszcie my sami pragniemy wytłumaczyć się przed sobą, aż uda się nam wszystko wokół, włącznie z samym sobą wytłumaczyć aż do końca, czyli inaczej zniszczyć”

       [Imre Kertész, Kadysz za nienarodzone dziecko. Przeł. E. Sobolewska].

  

00:12, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
niedziela, 13 stycznia 2013
1211. Il Castrato...

  

Wciąż przyciągają światy, co tylko dla mnie pozostają wirtualne. I nawet tam nie jestem w stanie wykonać choćby ruchu, odezwać słowem, by odpowiedzieć na niepodsuwające zresztą pomysłu na rozmowę próby innych. Lęk przed spotkaniem, przed nieuniknionym wyjawieniem, jaki jestem. Wszystkim chodzi o jedno – ze mną włącznie – lecz właśnie mnie nie będzie dane tego zaznać. Nie umiem, chciałbym, lecz nie mogę, znam tylko smak porażki. Upokorzenie, jakiego doświadcza mężczyzna, gdy nim nie jest; pogarda wobec siebie, historia, w którą nikt nie wierzy. Która napawa wstrętem. Nie daje wytłumaczyć. W kluczowych latach zdarzyło mi się coś, co chłopcom się nie zdarza; coś, co rzutuje, plami, formuje tor myślenia oraz ciało. Jest połączenie między penisem a językiem – nie umiesz się podniecić, to i nie będziesz mówił… Lepiej się skreślić, ukryć, wyrzec – odciąć od tego, co wyłącznie boli…

  

„Jeśli nie wierzysz w miłość, nie masz siły jej uprawiać. Od bardzo dawna nie mam już sił ani ochoty, nie sądzę, aby powodem był wiek (…), jeśli ktoś kocha, nic go nie powstrzyma, a jeśli nie, nic go nie obudzi. W tym tkwi moja wina, moja zdrada; kto nie kocha się i nie tęskni za tym, jest renegatem. Słusznie jest trzymać go pod kluczem. Nawet gdyby go wypuszczono, nie wiedziałby, co począć ze światem życiem kolorami światłem wieczorem, eunuch w haremie jest bezradny”

                       [Claudio Magris, Na oślep. Przeł. J. Ugniewska].

  

wtorek, 08 stycznia 2013
1210. Aby do wiosny...

   

Po paru tygodniach dziś powrót do archiwizacji w Ministerstwie (a „dobra nowina” o tym wczoraj) – ledwie zacząłem znów się rozkoszować dowolnym dysponowaniem swoim czasem, a tu na nowo trzeba wstawać i jeździć, pisać, nosić. Lecz cóż, żyje się po to, by pracować, nic więcej z tego nie ma i nie będzie. Podwyżka o 1 zł brutto za godzinę, okres niepewny jeszcze – około trzech miesięcy (?). Tyle stabilizacji tylko, potem zaś znów na krawędzi…

  

Tagi: praca
23:46, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 stycznia 2013
1209. Nothing changes on New Year’s Day...

  

„Niezależności i stabilności życiowej, zajęcia, które przyniesie satysfakcjonujące dochody i poczucie spełnienia oraz szczęścia osobistego!”...

Życzy mi trzech niemożliwości, każda jest tak samo nieprawdopodobna…

  

23:43, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
czwartek, 03 stycznia 2013
1208. „Będziesz chodził po tych samych ulicach”...

  

Przespać Nowy Rok, wystrzały i szampany, wstać o piątej rano, przyjechać do Centrum przed świtem, gdy jeszcze nikogo, dopiero zaczynają sprzątać, rozbite butelki, konfetti walają się po bruku, żółty balonik podskakuje na Krzywym Kole, słońce rozświetla tylko górne piętra w wąskich zaułkach, a kadrów nic nie przesłania. Tylko ty i Miasto samo w sobie. Mam ochotę tak co roku, tylko tak sensownie...

  

      

  

      

  

      

  

Archiwum
Tagi