~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
niedziela, 31 stycznia 2016
1543. Z cyklu: Przeczytane (XLIX) - Styczeń...

1. Tomáš Zmeškal, List miłosny pismem klinowym. Przeł. D. Dobrew, Warszawa 2011;

2. Helen Rawlings, Inkwizycja hiszpańska. Przeł. M. Piątek, Kraków 2009;

3. Mikołaj Gogol, Taras Bulba. Przeł. A. Ziemny, Warszawa 2002;

4. Igor Štiks, Krzesło Eliasza. Przeł. D. Cirlić-Straszyńska, Warszawa 2009;

5. Jan Knothe, Sztuka budowania (z ilustracjami Autora), Kraków 2015;

6. Michel Houellebecq, Uległość. Przeł. B. Geppert, Warszawa 2015;

7. Susan Sontag, W Ameryce. Przeł. J. Anders, Warszawa 2003;

8. Anna Piwkowska, Achmatowa, czyli Rosja, Warszawa 2015;

9. Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski, Spacerownik. Pałac Kultury i Nauki. Socrealistyczna Warszawa, Warszawa 2015.

Tagi: książki
21:00, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 26 stycznia 2016
1542. Insider...

Po zakończeniu pracy zostaję co dzień jeszcze jakieś dwadzieścia minut, czekając na pociąg. Zamykam szafy w skanerowni, wyłączam urządzenia, odnoszę dokumenty do archiwum. Jednej z odrabiających godziny nieobecności koleżanek udaje się pociągnąć mnie nieco za język. Ile mam lat (to zawsze wywołuje zaskoczenie – „jako dziewczyna chciałabym tak wyglądać, mając trzydzieści pięć”, dodaje druga. Tu niemal wszyscy młodsi), gdzie pracowałem, co robiłem w Warszawie. „Powoli przestajesz być taką zagadką”. Tylko co jeszcze można zdradzić? Czy w moim życiu jest lub zdarzyło się coś jeszcze?...

„– Jest pan bardzo milczącym człowiekiem – usłyszał jej stwierdzenie po drugiej sesji.

– Wszyscy wewnątrz jesteśmy tacy (…).

– Ale na zewnątrz nie ma wielu takich jak pan”

[José Carlos Somoza, Trzynasta dama. Przeł. B. Wyrzykowska].

21:13, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
piątek, 22 stycznia 2016
1541. Expositio...

Trzy dni trwa w kancelarii profesjonalna sesja zdjęć dla wszystkich dwustu pracowników. Pierwotnie zaleca się strój biznesowy: garnitur, jasna koszula; ostatecznie dopuszczono jednak dżinsy – na szczęście, bo innych spodni nie mam. Koszule, jeśli już, to noszę czarne, więc trzeba było znaleźć w szafie białą sprzed ponad dziesięciu lat – krawat skrywał kołnierzyk, co się już nie da zapiąć. Marynarkę musiałem przywieźć w reklamówce, bo przecież zima, puchowa kurtka, zbyt wąski płaszcz – zła pora roku na strojenie. Pudrują mnie, a potem focą z różnych ujęć – zapewne zapomniałem się uśmiechnąć, wygładzić gors, uwidocznić mankiety i zgrabniej złożyć ręce. Nie wiem, jak wyszło – to będzie stresująca niespodzianka, bo portret uwidoczni się na stronie firmy (?) oraz w systemie poczty. Ale idea słuszna – jedyna dla mnie szansa, by wiedzieć, kto jest kto, nazwisko móc zestawić z twarzą, odezwać się do dotąd anonimowego i jeszcze kogoś poznać…

Tagi: praca
22:33, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
wtorek, 19 stycznia 2016
1540. Szopka...

Mama wymusza na ojcu akcję przeciw poparciu Kościoła dla PiS-u – nie przyjmiemy księdza po kolędzie tego roku. Protest okazuje się dosłownie cichy – czekamy, udając, że nas nie ma (przez godzinę – w jedynej wolnej porze przeznaczonej na czytanie w dniu powszednim – muszę siedzieć przy niemal zgaszonym świetle, by nie widać było z zewnątrz – a mam pokój właśnie od strony podwórka oraz drzwi do klatki – że ktoś w domu). To ma niby dać im do myślenia. A za rok pozwoli w razie czego skłamać, że coś nam wypadło i jak gdyby nigdy nic, po katolicku przyjąć dobrodzieja, wcisnąć mu kopertę. Gdy mówię: tchórzostwo – słyszę zaprzeczenia, oburzenie. I wtedy dopiero chce się rzygać...

„Prawdziwy hipokryta nie dostrzega już kłamstwa, kłamie szczerze”

[André Gide, Dziennik „Fałszerzy”. Przeł. J. Rogoziński].

22:32, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
sobota, 16 stycznia 2016
1539. Délires actifs de la passion...

W czwartek, pod pretekstem wyjścia po „POLITYKĘ”, odbiór przesyłki z paczkomatu – udaje się przemycić ją niepostrzeżenie do pokoju (każda kolejna książka to matki z troską głos, że nie ma miejsca już, że przecież tyle ich; jak gdyby książki – i pieniądze – mogły się zawrzeć w jakiejś skończonej, uznanej za wystarczającą liczbie). Przychodzą: Basiński o Tołstoju, Achmatowa Piwkowskiej, ostatni Houellebecq, gejowska trylogia Gardella, Bieńkowska o Florencji oraz Rzymie, Márai w podróży i Margolin wśród zeków. Wczoraj wielki remanent wśród szafek z ubraniami – składam na nowo każdą bluzkę, sweter, przenoszę tam bieliznę, zyskując miejsce pod segregatory (zeszyty historyczne), co idą do zamknięcia, zwalniając jednocześnie kawał półki. Dziś już przemeblowanie pełne pasji pośród tomów – tych kilka zyskanych centymetrów to nowe możliwości w rozstawie nieco logiczniejszym względem treści, zgrabniejszym wśród formatów. Przygotowana jednocześnie przestrzeń pod kolejne – w planach np. kilka opasłych opracowań o sztuce XV wieku…

Takie to moje rozrywki wieczorowe, gdy już powrócę z pracy; jedyne przejawy aktywności w mój czas wolny…

„Dni mijały mu pośród tej samej nudy i nabytych przyzwyczajeń”

[Gustave Flaubert, Szkoła uczuć. Przeł. A. Micińska].

23:08, alexanderson , Impresje / Refleksje
Link
piątek, 08 stycznia 2016
1538. Consuetudo altera natura est...

„Samotność, w jakiej żył od lat, a nawykłszy, uodpornił się na nią i przestał ją odczuwać, zaatakowała go jak nieznany, całkiem nowy wróg i osaczała ze wszystkich stron. Czuł się bardziej niż kiedykolwiek odsunięty od rodziny (…).

Niekiedy dawało mu się we znaki nawet przykre, upokarzające uczucie nudy. (…) wiódł nienaturalny, ale konsekwentny żywot dobrowolnego pustelnika, którego życie przestało już interesować i który istnienie swoje raczej znosi, niż przeżywa”

[Hermann Hesse, Rosshalde. Przeł. M. Łukasiewicz].

22:00, alexanderson , Zbędność / Ja-inny
Link
poniedziałek, 04 stycznia 2016
1537. The Saddest Story...

I jeszcze jedno – tym razem wątpliwe – osiągnięcie w minionym roku: zero spotkań prywatnych, żadnej rozmowy w cztery oczy z kimś znajomym, lubianym, bliskim (jeden zaledwie, przypadkiem sprowokowany telefon – i zwyczajowe skrępowanie moje przy tym medium). Nikogo takiego w promieniu kilkuset kilometrów. Nikogo już w ogóle. Żal – i świadomość jednocześnie, że przecież do tego się dążyło: unikając, nie zacieśniając, nie umiejąc. Chciałoby się inaczej – lecz chyba tylko tam; tu lepiej tak jak teraz. Obrażony na warunki swego życia, na siebie za ich kształt, wykrawam własną rzeczywistość, w której ja tylko – jedyny świadek swoich niezręczności. Czytanie (izolacja) miast socjalizowania, przyglądanie się światu w miejsce uczestnictwa…

„(…) jakby książki rzeczywiście przedstawiały życie, jakby jakiekolwiek wymyślone życie można było porównać z jakimkolwiek życiem prawdziwym”

[David Albahari, Mamidło. D. J. Ćirlić].

„Czytanie z natury jest przyznaniem się do porażki i rytuałem samoupokorzenia – bo człowiek czytający pokazuje, że cudze historie są ciekawsze niż jego własne życie”

[Michel Faber, Jabłko. Przeł. M. Świerkocki].

Archiwum
Tagi